Informacje o Nas, naszych problemach i radościach
środa, 30 stycznia 2008

Po przeczytaniu ostatniej notki kogoś tu "popularnego", chciałabym Wam o czymś opowiedzieć.

Wiele moich znajomych Głuchych opowiedziało różne sytuacje, jak zostali wyśmiewani przez współpasażerów, czy innych ludzi przebywających przypadkowo w pobliżu. Zwykle to wygląda tak - grupa migająca, dwu- albo i więcej -osobowa, zaśmiewa się, opowiada sobie, żartuje, zawzięcie machając rękami. Jak na to reagują ludzie "normalni"?

Część: udaje, że nie widzi, odwraca się

Część: gapi się bezczelnie (zwykle małe dzieci)

Część: zerka ukradkiem

Część, bardzo mała: parodiuje nasze gesty języka migowego.

Z powodu ostatniej grupy ludzi sporo niesłyszących wstydzi się migać w miejscu publicznym. Czasem stopują ich sami znajomi, czasem rodzice, kochana mamusia mówiąca "Nie migaj w miejscu publicznym, to nieładnie!"

A dlaczego nieładnie? Czy to brzydko, że rozmawiamy? Z jakiej racji? Z tej, że używamy do tego rąk i oczu, a nie gęby i uszu?

Ja jestem dumna, że migam, i że gestykuluję przy tym. Czasami migam do siebie, jak się uczę, czy czytam w metrze, robię przeróżne miny przy rozwiązywaniu SUDOKU.

Czy to źle, że jesteśmy tak ekspresywni? Tak żywi?

 

 

 

Jeśli tak - walcie się na ryj.

 

O!

20:17, w-swiecie-gluchych , Komunikacja
Link Komentarze (6) »
wtorek, 22 stycznia 2008

Na bieżącej sesji egzaminacyjnej mam 2 ustne egzaminy i 2 pisemne.

Oto wyglądał ostatni ustny egzamin u mnie:

Weszłam sobie do sali z 3 innymi skazańcami. Od razu podeszłam do egzaminującego. Moja koleżanka mu poinformowała, iż nie słyszę i nie mówię, i że mogę pisać. Facet się zgodził.

Usiadłam przy stole, wyciągnęłam zeszyt, i położyłam na nim kartkę. Zaczęłam pisać. A facet odpytywał kolejno 3 osoby.

Gdy skończył pytać, kazał mi podejść do niego z kartką.

A PRZECIEŻ NIE SKOŃCZYŁAM NAWET jednego tematu (na egzaminie miałam przygotowanych 5 tematów). Byłam wkurzona strasznie, autentycznie czułam, jak moja ambicja została zdruzgotana.

Koleżanka mnie mitygowała, mówiąc, że facet zmęczony itd. (byliśmy przedostatni w kolejce, egzaminował 2h?) i żebym się uspokoiła. Mimo to napisałam mu kartce "Przecież Pan wie, że pisanie zajmuje dużo więcej czasu niż gadanie!"

Dostałam 5, ale mimo wszystko nie byłam zadowolona z tego.

Najtrudniejszy, ustny, mam 2 lutego. Podobno facet bardzo wnikliwy, i żyłuje studentów. Toteż będę musiała jutro iść do niego na dyżur i się zapytać, jak mam u niego zdawać? Bo jeśli będę miała czas na pisanie tego, co muszę, tyle co inni mają czas na gadanie, to na pewno nie byłoby to sprawiedliwe. Sami sprawdźcie - policzcie ile czasu zajmuje pisanie zdania długopisem, a artykułowanie tegoż zdania werbalnie. OGROMNA RÓŻNICA. Do tego muszę się dowiedzieć, jak ma wyglądać jego dodatkowe odpytywanie?

Z doświadczeń z innej uczelni, gdzie studiowałam, wynika, że wykładowcom się nie chce mnie odpytywać pisemnie, więc oceniają tylko to, co napiszę. A przecież to nie jest fair w stosunku do "normalnych" studentów - im zadają pytania dodatkowe, żeby mogli się podciągnąć. Dzięki dodatkowym pytaniom przypomina się więcej wiadomości. Mało kto przecież pamięta od razu całe akapity ważnych rzeczy do wyłożenia profesorom...

Toteż - trzymajcie kciuki jutro x:)

21:43, w-swiecie-gluchych , Moje sprawy..
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 stycznia 2008

Ostatnio o bobomigach było w Focusie - może czytaliście?

To jest forma komunikacji z niemowlęciem. Migana x:)

Niestety, mało ma wspólnego z PJM. To po prostu "domowy" język migowy, obejmujący najwyżej kilkanaście znaków, dopóki dziecko nie wykształci sobie wystarczająco aparatu do mowy.

Bobomigów można nauczyć każdego dziecka i każdego rodzica. Dzięki temu dużo wcześniej się nawiąże kontakt z dzieckiem, od niego bezpośrednio się dowiedzieć, czego chce, siusiu, mleka, czy spać?

Tutaj filmik z bobomigami

Tutaj informacje o bobomigach w Polsce

A tutaj skany z artykułu w FOCUSie x:)

W ogóle w Sieci jest sporo informacji, wystarczy wpisać bobomigi (albo sign baby) i masz x:)

Acha - najważniejsze przy tym, podobno, jest to, żeby migając do kilkumiesięcznego niemowlęcia MÓWIĆ JEDNOCZEŚNIE. Tak, żeby dziecko miało skojarzenie ze słowami i pokazywanymi znakami.

Dlatego się zastanawiam, czy to, co głusi rodzice migają do dziecka, to bobomigi? Oni migają do dziecka normalnie, tak jak słyszący mówią do dzidziusia. "Tyś kochanieńki maleńki, słodziutkie paluszki masz" w PJM to nie to samo, co komunikacja między dzieckiem a rodzicami? Bo bobomigi to generalnie dla rozwoju komunikacji? z słyszącym bobasem? głuchym? eh..kurczę

Eh, nie wiem, daleko mi do posiadania dziecka, nie ma co teoretyzować, praktyka pokaże x:)

14:26, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (2) »
sobota, 19 stycznia 2008
Z dziedziny personalnej: proszę uważać na rozmiar zaczynającej się literki - to on jest wyróżnikiem x:)

- niesłyszący - każda osoba z wadą narządu słuchu, nieważnie o jakim stopniu ubytku. To taka główna grupa.
- głuchy - osoba, która bardzo znaczną wadę narządu słuchu, albo całkowitą x:)
- słyszący - osoba słysząca, nie posiada żadnej wady narządu słuchu, ma sprawne uszka
- Głuchy - osoba, która jest Głucha Kulturowo. To znaczy:
  • wychowywana w rodzinie Głuchych (a więc nawet słysząca)
  • wyrosła w otoczeniu Głuchych
  • ukończyła szkołę/y dla osób z wadą narządu słuchu
  • a przede wszystkim - DUMNA Z TOŻSAMOŚCI G�?UCHEJ
- Słyszący - osoba, która jest Słysząca Kulturowo. To znaczy
  • wychowywana w rodzinie słyszących (a więc nawet niesłysząca)
  • wyrosła w otoczeniu słyszących
  • ukończyła szkoły masowe
  • a przede wszystkim - wybiera to liczniejsze statystycznie towarzystwo, mimo, że może mieć znajomych Głuchych i głuchych. Nie bruździ Głuchym i głuchym, po prostu szanuje nasz świat, a my (Głusi) ich.
- Słyszak - osoba, która może być Słysząca (a więc niesłysząca, ale kulturowo Słysząca) albo słysząca wchodząca z brudnymi buciorami w świat Głuchych, narzucająca swoje poglądy, swoją pomoc (NARZUCONA), załamująca ręce nad tym, że my, Głusi, chcemy być sobą, chcemy być razem, i chcemy mieć głuche dzieci, czy nie chcemy dzieci implantować. Ta, która do głuchoty ma podejście medyczne. Przede wszystkim ta, która jest naprawdę niemile widziana w świecie Głuchych, jako INTRUZ.
- CODA - po polsku: [słyszące] dziecko głuchych rodziców. Już z samej definicji jest Głuchym. CODA, tak jak każdy, są różni. Więc jest CODA:
  • pozytywny - szanujący świat Głuchych, wspierający go, utożsamiający się z nim
  • negatywny - są dalsze podziały negatywnego CODA
    • 1. neutralny(?) - ten który po wyfrunięciu z rodzinnego gniazdka nie utrzymuje już kontaktu ze światem głuchych, światem swoich rodziców, obojętny
    • 2. negatywny - uprawiający paternalizm (patrz definicja poniżej)



Z migającej dziedziny:
PJM - Polski Język Migowy, jedyny prawdziwy język niesłyszących i Głuchych. To tym językiem się posługują migający Głusi czy niesłyszący w rozmowie między sobą. Posiada swoistą gramatykę, odmienną od polskiej. Często przez to osądzany jako agramatyczny, co jest po prostu nieprawdą. Ma bogaty zasób słów, i stale się ewoluuje. Obszar zainteresowań IPJM (www.ipjm.pl)
SJM - System Językowo-Migowy. Sztuczny twór (NIE JĘZYK), odwzorowujący język polski. Imituje język migowy. Zwany inaczej językiem migaNYM. To tego systemu uczą na (prawie) wszelkich kursach "migowego". Jednak osoby kończące tylko kurs SJM są skażane na porażkę w dogadywaniu się z PJMowcami x:)

Z dziedziny społecznej
:
AUDYZM (nie mylić z autyzmem!)- jest to specyficzny stosunek osób słyszących do głuchych, który polega na narzucaniu niesłyszącym swoich poglądów na ich temat. Termin ten dotyczy osób, które zajmują sie zawodowo problemami niesłyszących traktując je przedmiotowo, jak osoby o niższym poziomie intelektualnym, niesamodzielne i bezradne. Na ogół nie mają oni z głuchymi bezpośredniego kontaktu, nie znają języka migowego. Pojęcie audyzmu jest ściśle powiązane z dyskryminacją głuchych przez słyszących (tutaj i w coraz szerszym gronie zwanych Słyszakami)
PATERNALIZM - postawa powszechna wśród Słyszaków uważających, że mają prawo i obowiązek pouczać Głuchych, których traktują jak niegrzeczne i niezbyt mądre dzieci. BARDZO TEGO NIE LUBIMY!

 

---

Zdałam dziś egzamin na 4. Jutro kolejny x;)

O Bobomigach się pojawi na pewno, ten tekst stworzyłam dla potrzeby użytkowników Deaf.pl (z pomocą innych), dlatego mogłam od razu tu wkleić x:)

20:37, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (4) »
czwartek, 10 stycznia 2008

Taaa.. mamy swoje własne kluby... i nie tylko x;)

Zacznijmy od najprostszego:

- Klan Deaf - na fotce.pl. Niestety, brak kontroli nad tym, czy ludzie tam zapisani są faktycznie głusi, czy tylko tak sobie nabijają liczbę klanów? x:/

- Deafhello - coś jak grono.net, z tym, że tam są głusi z całego świata. Zasady podobne, czyli zdjęcia, galerie, znajomi, PW, emaile, komentarzyki x;)

- Miasto Głuchych - zaczęło się od małej chatki na szczerym polu... Chcemy pobić rekord w liczbie mieszkańców (czyli klikaczy na tego linka) x;))

14:23, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 07 stycznia 2008

Ściągnięte z Deaf.pl x;)

Z wykładu z surdopedagogiki, od kolegi:
1)Eckert U.: Pedagogika niesłyszących i niedosłyszących – surdopedagogika. [w:] Dykcik Wł. (red): Pedagogika specjalna. Poznań 1998, UAM.

2)Eckert U.: Wybrane zagadnienia z surdopedagogiki. Warszawa 1998, WSPS.

3)Eckert U., Poznański K. (red): Pedagogika specjalna w Polsce. Warszawa 1992, WSPS.

4)Eckert U., Stecewicz A.: Rewalidacja małego dziecka z wadą słuchu w rodzinie.

5)Hoffmann B.: Surdopedagogika w teorii i praktyce. Warszawa 2001, WSP TWP.

6)Kirejczyk K.: Szkolnictwo dla głuchych w Polsce Ludowej.

7)Nurowski E.: Surdopedgogika polska. Warszawa 1983, PWN.

8)Siedlecka H., Kulczycka E.: Współczesne kierunki wczesnej diagnozy i wczesnej rewalidacji dziecka z wadą słuchu. Warszawa, APS.

9)Perier O.: Dziecko z uszkodzonym narządem słuchu. Warszawa 1992, WSiP.

10)Wereszka K.: Wczesna opieka nad dzieckiem z wadą słuchu i jej wpływ na jego dalsze losy. [w:] Szkoła Specjalna nr 5/2005.

11)Słownik porównawczy pedagogiki specjalnej. Wyd. Uniwersytet Hombolelta.

12)Kobosko J.(red.): Bliżej życia. Materiały dla rodziców dzieci i młodzieży z wadą słuchu. Warszawa 2002, SPONiN.

13)Szczepankowski B.: Niesłyszący - głusi - głuchoniemi. Wyrównywanie szans. Warszawa 1999, WSiP. (obszerne zagadnienia). i inne (podaję pózniej) Wink

Jest jeszcze dwumiesięcznik SŁYSZĘ, opis: TUTAJ

A tutaj znajdziesz spis książek o nas x;)

 

Wygląda na to, że jest sporo. Niestety, to nie jest prawdą. W porównaniu z Zachodem, jesteśmy na szarym końcu z badaniami naszego środowiska, naszego języka, naszej kultury.

Nie chcę przez to powiedzieć, że Ameryka de best, ale naprawdę tam jest dużo więcej publikacji naukowych, Głusi i słyszący zajmują się tym pasjami i naukowo. Dla porównania, w Polsce znajdzie się może jedna, dwie, trzy najwyżej publikacje po polsku o CODA, a w Ameryce? Regały się od nich uginają. Heh.. badają tam każdy możliwy aspekt. Typu: mieszane małżeństwo, rodzina mieszana, relacje głuchego dziecka ze słyszącym dziadkiem, rozwój słyszącego niemowlęcia za pomocą bobomigi... itd. itp. x:)

I publikują analizy, wyniki, wnioski... O raju...

14:05, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (8) »
sobota, 05 stycznia 2008

Dobrodziejstwem Internetu jest możliwość globalnej komunikacji. Najpierw, jak zawsze, było słowo pisane.

Na szczęście pojawiły się możliwości komunikowania się w języku migowym. Żeby było to możliwe, każdy rozmówca musi mieć kamerkę (działającą, oczywiście) i odpowiedni komunikator.

Oto lista komunikatorów, począwszy od najlepszych.

- CAMFROG - najszybszy, można migać spokojnie, nie zacina się. Można rozmawiać na chatach, pisząc i migając, albo w prywatnych rozmowach. Można wykupić dodatki, wtedy można rozmawiać z kilkoma naraz. Tam są pokoje międzynarodowe, zagraniczne, i polskie. Prawie każdy sygnowany nazwą "DEAF" (Głusi). Moim ulubionym jest Deaf_Friends_Poland_Club x;) Jedyny, który mają prawie wszyscy głusi z kamerką x;) Wszystko po angielsku

- TLEN - dość dobry, zacina się jednak często, zwłaszcza, jeśli ktoś ma zbyt wolne łącza. Zasady podobne jak w Camfrog, ale nie ma tam międzynarodowych pokoi. Generalnie dla normalnych x;)

- MSN - najwygodniejszy, najbardziej wyraźny, ale niestety, często się zacina, dużo miejsca zajmuje. Nie ma chatów, jest tylko do rozmów między 2 osobami. Jak się zaprosi trzecią osobę do rozmowy, to kamerka nie działa x:/ Jest wersja polska.

- SKYPE - podobnie jak MSN, ale dobry dźwięk również (choć dla mnie nieważny, jednak przeszkadza, gdy np. teraz smarkam w chusteczkę, to druga osoba słyszy), i mniej się zacina.

- GG - do doopy, malutka kamerka, i strasznie się zacina, albo w ogóle się nie pokazuje, mimo najlepszych ustawień x:P

Teraz doszło jeszcze:

- OOVOO - jednak nie korzystałam z niego jeszcze. Głusi chwalą czysty obraz, możliwość rozmowy z wieloma osobami, i... co za bajer... możliwość NAGRANIA SIĘ W J. MIGOWYM, gdy osoby nie ma. Coś jak sekretarka. Jednak za dużo mam tych powyższych, żeby pchać się jeszcze do OOVOO, ale jeśli więcej głuchych się przeniesie tu, to zobaczymy.. x;P Wszystko po angielsku x;)

Wcześniej nie znosiłam rozmów przez kamerkę, tj. migania do kamerki. Czułam się tak, jakbym migała do ściany. Po Sylwestrze to się powoli zmienia x;) Do tej pory kamerki używałam tylko do podglądu rozmówcy, a mam ją hmm... 3 lata? x;P

22:38, w-swiecie-gluchych , Komunikacja
Link Komentarze (8) »
czwartek, 03 stycznia 2008

Młody, głuchy chłopak wyjechał do innego miasta. Zamieszkał w bloku.

Codziennie wychodził do miasta. Bardzo często mijał piękną sąsiadkę idącą pod rękę ze swoją matką.

Im częściej ją widział, tym coraz bardziej był zabujany. Na przywitanie uśmiechał się. Nie ośmielał się niczego więcej zrobić. Bał się odezwać, że zostanie wyśmiany, czy spławiony.

Tak więc, ilekroć ją widział, uśmiechał się i mijał ją szybko. W odpowiedzi dziewczyna również się uśmiechała.

Po pewnym czasie, spotykając je, stwierdził, że patrzą na niego chmurnie. Szybki uśmiech i myk.

Niestety, było coraz gorzej. W końcu stało się tak, że omijały go łukiem.

Chłopak był smutny, nie wiedział, co się stało.

Przyjechała jego matka, i zamieszkała na tydzień w jego mieszkaniu. Matka, osoba bardzo towarzyska, od razu nawiązała kontakty z sąsiadami.

Również z tymi, które często spotykał chłopak.

Z rozmowy między nimi wynikło, że matka ma syna głuchego, a sąsiadki widywały chłopaka, który był chamem, nie odpowiadając na "Dzień dobry" czy prośbę o pomoc.

Na szczęście, wszystko się skończyło dobrze, sąsiadki się dowiedziały w końcu, że mówiły o tej samej osobie.

Znów, chłopak i dziewczyna, mijając się, uśmiechali do siebie.

----

Koniec.

12:54, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Dodaj komentarz »

[Księga gości]

statystyka Serial internetowy dla głuchych ZOBACZYĆ CISZĘ
=\