Informacje o Nas, naszych problemach i radościach
czwartek, 29 stycznia 2009

To była straszna rozmowa. I ja uparta, i ona uparta.

Ona? Nie wiem, ile ma lat, 50? 60? Mnie się wydaje nie do zdarcia, jak byłam mała, już ją znałam, i wyglądała tak samiutko jak teraz. Jest głucha (tak mówi), i mówi dobrze (ja nie wiem, nie słyszę, ale ona tak mówi)

Jak zwykle, spróbuję tu zrekonsturować dialog, jaki był wczoraj...

A zaczęło się od tego, że przyszłam do PZG wczoraj nieco po 16:00, bo na 17:00 byłam umówiona z Mamą tam. Podeszła do mnie babka(b), i mówi, że leci film "W uchu cisza", z Marlee Matlin (słynną głuchą amerykańską aktorką, która dostała Oskara). Że go przyniosła, leci na C+ na wideo, żeby oglądać. I opisała tak:

b: To jest film o rodzinie, matka głucha, znasz tą aktorkę, ojciec słyszący, wzięli ślub, urodziło im się dziecko. Ojciec chce, aby go zaimplantować, żeby słyszało, matka nie chce, bo nie będzie miała (tutaj mina bardzo ironiczna) więzi z dzieckiem. To jest BARDZO GŁUPIE (-> ciężko powiedzieć, co głupie, ona, czy to myślenie, ale na pewno chodziło jej o matkę)

Poszłam do świetlicy, obejrzałam kawałek. Ciekawy film. Wspomnienia z małżeństwa przeplatają się z aktualną sytuacją w sali sądowej, na której rodzice walczą o przyznanie praw do opieki nad dzieckiem. Jak Mama przyszła, wyszłyśmy na korytarz i tam usiadłyśmy.

Podeszła znów ta babka. A mnie naszło i...

Ja: A wiesz co, ja nie mam zamiaru przerabiać swojego dziecka na słyszaka, nie będę go rehabilitować!

b: <oczy wyłupiaste, mina zszokowana> Jak tak można?!

Ja: Skupię się na języku migowym, potem pouczę go języka polskiego PISANEGO

b: Czy Ty masz jakiekolwiek pojęcie, jak Ciebie uczyła Mama i ja? Jak miałaś 2 lata, już umiałaś czytać! Czytanie najważniejsze! Co z tego, że macie matury, jak ja dostaję smsy od ludzi głuchych z maturą, to ledwo to rozumiem! 

b: I jeszcze jedno. My żyjemy w świecie, gdzie jest więcej słyszących, i trzeba się do nich dostosować! Słyszącym nie przeszkadza to, że nie słyszysz, że słabo mówisz, ale jak zobaczą, jak piszecie, to...

Ja: <próbując wtrącić> Ja przecież chcę go nauczyć czytać i pisać... <jak mi przerwała>

b: Głusi w ogóle nie potrafią myśleć! Ale muszę przyznać, że ja, jako głucha, chętniej pomogę głuchym, którzy czegoś nie zrozumieją. Jak słyszący czegoś nie zrozumieją, to nie mam do nich cierpliwości. Tylko do głuchych.

Ja: <phi!>

b: Najbardziej nie znoszę, jak słyszący do mnie mówi, że wie o czymś lepiej ode mnie, że narzuca mi poglądy, itd. Ale ja jestem głucha, i <tu w domyśle> powinnaś mnie słuchać

Ja: Nie rozumiem, o co CI chodzi. Ja mówię, że będę go uczyć języka polskeigo pisanego, czytania, ale będzie MIGAĆ!

b: Migowy NIE! Ja nie mam nic przeciwko głuchym, naprawdę, ale ja dobrze mówię, i dobrze się czuję w świecie słyszących. Jak mnie ostatnio pytali, gdzie dobrze się czujesz, odpowiedziałam, że w obu światach. Żeby zaprzyjaźnić się z głuchymi, muszą <coś tam, nie pamiętam, ale dalej to, co mówiła, mnie już zaszokowało> a żeby zaprzyjaźnić się ze słyszącymi, ONI MUSZĄ BYĆ WYBITNIE INTELIGENTNI! A Ty dlaczego chcesz zrobić coś takiego dziecku? Musi czytać!

Ja: Będzie czytać! A chcę go uczyć migowego, bo to jest nasza kultura!

b: Co? Kultura? Co Ty mówisz? Mówisz niegramatycznie!!!

Ja: <Powtórzyłam>

b: Ach, to gramatycznie... no i co z tą kulturą?

Ja: Do kultury należy język migowy... historia... zachowania... doświadczenia!

b: O nie, nie, nie. Ja nie mam nic przeciwko głuchym <powtarza się>. Może załóż Państwo Głuchych? Pójdziecie szukać pracy ze słyszącymi, zapytają Cię: obywatelstwo - polskie? język - polski? A potem zobaczą Wasze podanie i będą się śmiali.

Ja: <prawie chciałam ją zabić>

b: Myślisz, że w Ameryce głusi mają jak w niebie? Słuchaj! Mój MĄŻ (bardzo to podkreśliła MĄŻŻŻŻ) korenspondował z profesorem z Ameryki, ten zaprosił MOJEGO MĘŻA na wykłady coś o społeczeństwie żydowskim. Wysłał mu coś <nie zrozumiałam, co migała>, mój MĄŻ zaczął to tłumaczyć na polski. Ale postanowił dać to tłumaczowi przysięgłemu, aby ten przetłumaczył w sposób profesjonalny.

Ja: <zastanawiam się, o co tu chodzi>

b: Po 4 dniach tłumacz ZADZWOOONIŁ (telefonem, hm?), i powiedział "Bardzo przepraszam, nie mogę tego przetłumaczyć, to jest bez ładu i składu". Rozumiesz to?!

Ja: Ehh.. <ręce mi opadały. Jak groch o ścianę>

b: Ja wiem, głuche dzieci głuchych rodziców są naprawdę uparte. Nie da się ich przekonać! A przecież jestem głucha <<a więc niby swoja...>>

Ja: <powtarzam, że nie chcę tylko przerabiać na słyszaka>

b: To załóż Państwo Głuchych <ehh powtarza>

Ja: Widzę, że jesteś uparta

b: A ja widzę, że myślisz jak w ciemnogrodzie

Ja: Sądzę, że TY!

Tą rozmowę kilka razy próbowała przerwać Mama, ale baba tak zawzięcie machała rękami, że po prostu nie dało się x;)

Kilka minut przerwy.

Podchodzi do mnie znowu i znowu mówi "Ja nie mam nic przeciwko głuchych, nie lubię, jak słyszący mnie pouczają, ale głuchego wysłucham". 

Hmm.. tyle pamiętam, i tyle zinterpretowałam x;)

09:58, w-swiecie-gluchych , Z cyklu rozmów
Link Komentarze (8) »

Do 1. artykułu

Edukacja! Czego ją w szkole uczyli? Że nie potrafiła czytać ze zrozumieniem? Jeśli chodziła do szkoły specjalnej w zadupiu, to na pewno uczyli ją słyszący nauczyciele. A oni nie potrafią niczego! Nawet komunikować się z dziećmi! Bo albo nie migają wcale, albo tylko w SJM, który jest mało rozumiany przez dzieci!

Dobra, komunikacja z nauczycielem, jedna sprawa. Druga - program nauczania. Jaki jest, każdy widzi x:/

Taka była moja pierwsza reakcja, jak przeczytałam ten artykuł. Cyborgg też to zauważyła x:)

 

Do 2. artykułu

Wydawałoby się, że jesteśmy nietykalni... A tu szokez. Jak tak można? Nie dość, że musimy współżyć jakoś na poziomie znośnym ze słyszącymi, to jeszcze tym dzieciom księża rozwalili psychikę. Co z nich wyrosło?...

09:29, w-swiecie-gluchych
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 stycznia 2009

Dziwicie się mojej agresywności i rasizmu, i tak dalej?

To przeczytajcie poniżej.

Artykuł 1#

U nas, zupełnie jak w Ameryce - żeby dostać kredyt, wystarczyło umieć się podpisać.

Lucyna Martyniuk z Krylowa nad Bugiem zmartwiała, kiedy dowiedziała się, że jej 53-letnia siostra podpisała całą masę umów kredytowych. Głuchoniema Anna Dżygało z Hrubieszowa, rencistka pierwszej grupy, z wielkim trudem czyta proste zdania i nie bardzo rozumie zawiłości tego świata. Okazało się, że w czerwcu ubiegłego roku Anna Dżygało, która co miesiąc dostaje 740 zł renty, miała siedem kredytów na ponad 40 tys. zł w różnych bankach (nie licząc długów w firmie pożyczkowej Provident). I jest poręczycielką dwóch kolejnych na dalsze 32 tys. zł. W sumie na spłaty kredytów i pożyczek musiałaby co miesiąc oddawać bankom 2 tys. zł. A odsetki karne i koszty wezwań powodowały, że długi rosły lawinowo. Zdesperowana Lucyna Martyniuk zaczęła wydzwaniać do różnych instytucji, w tym sprawiających nadzór nad systemem bankowym. Prosiła, tłumaczyła, że
siostra nie brała tych kredytów dla siebie, nie rozumiała treści umów, że przy ich zawieraniu nie było tłumacza języka migowego, a ona jest przecież głuchoniema...
W Związku Banków Polskich usłyszała: - Ale ślepa nie jest, prawda? Widziała napis "bank" nad drzwiami?
Anna Dżygało mieszka w skromnym, pomalowanym na biało mieszkaniu: ława, kanapa, fotele, łóżko stoją tak, jak je ustawiono prawie 15 lat temu, gdy się tu wprowadziła. W mieszkaniu nie ma nic ponad to, co niezbędne - żadnych widocznych efektów- siedmiu kredytów.
W czasie spotkania Anna co rusz łapie siostrę za ramię. Przypomina niesforne dziecko, które chce z całych sił zwrócić na siebie uwagę. Z jej ust wydobywają się tylko urywane dźwięki, sylaby. Mocno gestykuluje. Jak teraz, gdy stara się nas poinformować, jak wyglądał}''jej wizyty w bankach.
Przebiera palcami po stole, pokazując idące obok siebie dwie osoby. To ona i zaprzyjaźniona sąsiadka Anna H. Od kilku lat często ją odwiedzała, zapraszała do siebie na kawę, prowadziła do lekarza. To ona miała prosić, żeby Anna Dżygało brała dla niej kredyty''. Przychodziła i mówiła po prostu: "idziemy do banku". I to ona miała wszystko organizować. Uspokajała, obiecywała, że spłaci.
Szczupłe palce Anny Dżygało maszerują po stole. W domyśle idą do banku. A potem nagle kobieta podnosi obie ręce do góry i zaczyna gestykulować, szybko ruszając palcami. Do ruchu dłoni dodaje krótkie słowa, powtarza szybko: bla, bla, bla, bla. Na koniec rozkłada ręce i kręci głową, jakby chciała powiedzieć: mnie tam tak naprawdę nie było, nie miałam nic do gadania.
Relacje bankowców są zupełnie inne.
"Obydwie kobiety przychodziły do banku i Anna H. mówiła mi, że Anna Dżygało chciała wziąć kredyt. Zwracałem się do Anny Dżygało i mówiłem, że potrzebny mi dowód osobisty. Odnosiłem wrażenie, że Anna Dżygało czytała mi z ruchu ust. (...) Tłumaczyłem jej całą umowę, a ona sama kiwała głową, przez to dawała mi do zrozumienia, że rozumie to, co jej tłumaczyłem" - zeznał pracownik biura kredytowego z Hrubieszowa w umorzonym później śledztwie o oszustwo, wszczętym na wniosek Lucyny Martyniuk.
Temu wrażeniu przeczyjednak opinia biegłej psycholog Marzeny Sak. Pisze -wprost, że Anna Dżygało nie jest w stanie zrozumieć czytanego tekstu, szczególnie gdy jego treść jest złożona (np. umowy kredytowej). Kobieta ma ograniczoną zdolność krytycznej oceny sytuacji, planowania działań oraz przewidywanych ich skutków. Jest także osobą podatną na manipulację. "W chwili zawierania umów kredytowych zdolność Anny Dżygało do rozumienia sytuacji oraz skutków przedsiębranego działania była znacznie ograniczona" - podsumowała psycholog.
Nie zauważyła tegojednak Anna Kulczyńska, szefowa hrubieszowskiego oddziału SKOK im. Chmielewskiego. "Anna Dżygało pytała mnie, czy może wziąć kredyt, ale w jakiej kwocie, nie pamiętam. Ale to ona pytała mnie osobiście. Jest osobą głuchoniemą, ale czyta z ust i chociaż jej mowa jest zniekształcona, to rozumiem ją" - przekonywała w prokuraturze. Ale przyznała, że wszystkie druki wypełniała sąsiadka. Łącznie ze słowem "otrzymałam" na końcu umowy. Anna Dżygało złożyła tylko podpis. Gdy "Newsweek" chciał się dowiedzieć, jak konkretnie głuchoniema pytała ją o kredyt, Kulczyńska rzuciła słuchawką.
18 grudnia 2006 roku SKOK im. Chmielewskiego przyznał Annie Dżygało pożyczkę 15 tys. zł. Z powodu braku spłat kolejnych rat już po pół roku Kasa wypowiedziała urnowy. Do spłaty pozostało 17 tys. zł plus odsetki karne, koszty upomnień itp. Sąd wystawił nakaz spłaty, bo - jak uznał - nieważne jest, dla kogo był brany kredyt, ale ważne przez kogo.
Podobnie mówi przedstawicielka Providenta. Co z tego, że umowy z głuchoniemą Anną
Dżygało podpisywała w domu i na zaproszenie Anny H. Co z tego, że książeczka spłat była u H. i to ona płaciła raty. Gdy przestała płacić, przedstawicielka Providenta zapukała jednak do drzwi mieszkania Anny Dżygało. Po swoje 4 tys. zł. - Z tego co wiem,
sprawa jest już w dziele windykacji - mówi krótko przedstawicielka Provsidenta.
Prokurator Edyta Zając umorzyła sprawę
dotyczącą oszustwa, jakiego miała dopuścić się sąsiadka wobec głuchoniemej. Uznała, że obie panie wzajemnie świadczyły sobie usługi. - Trzeba wrziąć pod mvagę, że śledztwo było prowadzone pod kątem oszustwa. Żeby przypisać komuś zarzut oszustwa, trzeba wykazać sprawcy, że w momencie np. przyjścia do banku i zawierania umowy kredytowej założył, że oszuka. W tej sprawie nie ma takiej okoliczności - mówi prokurator Artur Kubik z prokuratury w Hrubieszowie, przełożony Edyty Zając.
Również przedstawicieli KNF nie dziwi łatwość, z jaką banki udzielały kredytów głuchoniemej inwalidce. - Po pierwsze, osoba nie jest ubezwłasnowolniona, po drugie, czyta. Nie ma przeszkód, by mogła wziąć kredyt. Najważniejsza dla banku jest kwestia, czy ma ona zdolność kredytową - usłyszeliśmy w Departamencie Ochrony Klientów KNF. Ale chyba nie tylko to. W tej chwili najważniejsze dla banku jest to, by głuchoniema rencistka spłaciła kredyty. W jaki sposób - to jej problem.

40 tys. złotych wynosi zadłużenie Anny Dżygało

(źródło)

 

Artykuł 2#

Skandal we Włoszech: księża wykorzystywali kalekie dzieci

Od lat 50. do roku 1984 głuchonieme dzieci, przebywające w kościelnym instytucie w Weronie były seksualnie wykorzystywane przez 25 księży - poinformowały w piątek włoskie media.
Obecnie ponad 60 dorosłych absolwentów tego ośrodka, zamkniętego ćwierć wieku temu, zdecydowało się ujawnić skandal pedofilii, której padli ofiarami.

Historię ich zmagań o sprawiedliwość przedstawiają dziennik "La Stampa" oraz tygodnik "L'Espresso". Podkreśla się, że to największy ujawniony dotychczas skandal pedofilii wśród księży we Włoszech.

Ofiary pedofilów wyznają, że poczuły się zachęcone przez papieża Benedykta XVI, który kilkakrotnie mówił o potrzebie uporania się z dramatem pedofilii i osądzenia winnych.

Mężczyźni i kobiety w wieku od 40 do 70 lat twierdzą, że w zamkniętym w 1984 r. instytucie imienia Antonio Provolo, gdzie zdobywali podstawową edukację i uczyli się życia ze swoim kalectwem, byli seksualnie wykorzystywani, bici i poniżani przez około 25 księży. Wielu z nich to obecnie sędziwi duchowni. Żaden z nich nigdy nie odpowiedział za swe czyny.

Do budzących grozę czynów, opisanych szczegółowo w zebranej dokumentacji, dochodziło między innymi w konfesjonale i przy ołtarzu.

Dzieci i nastolatkowie, skazani przez swe kalectwo na milczenie - podkreśla turyński dziennik - nie mogli opowiedzieć, jak byli traktowani. Dopiero po latach jako dorośli zjednoczyli się i przygotowali materiały, ujawniające skandal. Nie mogą jednak zgłosić tej sprawy do prokuratury, bo jest ona przedawniona.

Dawny przełożony instytutu, który w 2006 roku podczas spotkania z byłymi podopiecznymi, dwanaście razy na kolanach przeprosił za to, co ich spotkało, teraz w rozmowie z "L'Espresso" praktycznie wszystkiemu zaprzeczył wyjaśniając, że "tylko coś słyszał, ale nie wie dobrze".

Ofiary pedofilii napisały również do miejscowego biskupa, który w wydanej nocie oświadczył: "Jeśli fakty te znajdą potwierdzenie, byłaby to rozdzierająca rana dla naszej wspólnoty".

Byli podopieczni instytutu w Weronie nie chcą żadnego finansowego odszkodowania , ale tylko tego, by księża, którzy ich wykorzystywali, już więcej nie wyrządzili nikomu krzywdy; tak jak obiecał papież - podsumowuje "La Stampa".

(źródło)

W następnej notce napiszę swoje nt. tych artykułów

13:08, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (3) »
czwartek, 22 stycznia 2009

Zaproszenie na Walentyki - zabawny filmik z PJM w wykonaniu Arka Bazak x;)

Miłego oglądania (nie ma napisów!)

 

 
Może ktoś z Was się uczy migać, i powie, jak to odszyfrował? x;)
18:00, w-swiecie-gluchych , YouTube
Link Komentarze (6) »
czwartek, 15 stycznia 2009

Nie, nie chodzi mi o aparat słuchowy (ew. implant słuchowy) czy język migowy...

Gdyż aparat mogą mieć osoby mentalnie słyszące, a migowego się uczyć, a nie być mentalnie Głuchym...

Poruszyłam ten temat na forum, i takie są odezwy:

- prawie zawsze w smsach kończy tekstem "Odpisz!", "Odpisz expres!", "Odp!" (dianda)

- większa skłonność do dotyków, uścisków, bliskości fizycznej - mniejsza granica intymności niż u normalnych (ja)

- 70-90% z tych, którzy mają własny internet i posługują się PJM - mają kamerkę internetową, i to NIE do cyberseksu x;D (ja)

- większości Głusi nigdy nie rozstają się z komórką, nałogowo pisują sms. (molly)

- "niedzwiedzkie" powitanie, często dotykają się, ale bez podtekstu seksualnego (molly)

- "Co słychać" - lubią wiedzieć co piszczy w trawie Głuchych (molly)

- wymiana doświadczeń - są wspaniałymi doradcami i specami w różnych dziedzinach, np. w samochodach

- "warto", "nie warto" - bardzo często używają (molly)

- Głusi mają odwagę zaczepić w sklepie czy nawet na ulicy osobę Głuchą, którą widzą po raz pierwszy w życiu (orientują się zazwyczaj po widocznym aparacie słuchowym), albo widzą, że dana osoba jest w Głuchym towarzystwie (bo miga rzecz jasna) :) - i rozmowa przeważnie się klei :) (luszka)

- są bardziej otwarci na tematy związane z seksem (kiciolda)

- Głusi więcej rozmawiają i jest pewien 'kult rozmowy' tzn. spotykają się, by rozmawiać i rozmowy toczą się, w moim odczuciu, bezkompleksowo i prostolinijnie (nie prostacko!!) (bel)

- Głusi co najważniejsze trzymają się razem ;) A jak jakaś krzywda się komuś dzieję to współczują bardziej niż słyszący. Bynajmniej ja takie wrażenie odnoszę ;) (marhia)

- mają świetną pamięć fotograficzną (molly)

- potrafią bezbłędnie skopiować znaki migowe czy ikonki rysowane w powietrzu (ja)

A najważniejsze:

Proste!
To, że nigdy "szaraki" nie będą Motylami.

Tzn, że nigdy "szaraczki" nie będą mieli takiego poczucia tożsamości i wartości swojego języka jak My Głusi.
To, że nigdy jadąc autobusem nie pomyślą "jestem dumny, że jestem słyszący".

I za to Nas kocham  :lol:
DEAF POWER
(misiapysia)
17:14, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 12 stycznia 2009
HISTORYCZNY DZIEŃ - 11 stycznia 2009 roku! Niżej nudna relacja z Walnego Zebrania PSMG, ha ha x;P Kto chce, niech przeczyta

20:12, w-swiecie-gluchych
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 stycznia 2009

Ale fajnie było dziś, a ledwo się zebrałam, żeby ubrać się i iść...

Dziś było pierwsze spotkanie absolwentów mojej szkoły średniej. Przyszło niewiele osób jak na przygotowane miejsca i żarcie. Jednak było naprawdę miło, i zabawnie. Ja jedyna znałam na tym spotkaniu wszystkich, i młodych i równolatków i starszych x:) Taki już ten typ ma x;)

Na początku każdy się bawił, przy grze podobnej do "NIGDY". Żeby wstępnie się orientować, w czym jesteśmy podobni do drugich. Potem każdy mówił o sobie, jak się nazywa, jaki jest jego znak migowy, skąd się on wziął, i co robi obecnie.

Później była prezentacja proponowanych tematów warsztatów, naprawdę fajnych. Nie miałam żadnego pomysłu, co by jeszcze dodać. Jedna z uczestniczek powiedziała, że przydałby się warsztat o mediach. Wśród tematów była m.in. "Świadomość językowa",  "Doradztwo zawodowe", czy "Wolontariat na rzecz osób niesłyszących". Mnie zainteresowało własnie to ostatnie, i dlatego tam poszłam x:)

Po krótkiej dyskusji poszliśmy coś zjeść, ciasteczka zrobiły dzieci ze szkoły x:) Pycha. I oglądaliśmy kroniki z okresu naszej edukacji x:D Fajne były, a najlepsza ta kronika obecnych/byłych już studentów. Chciałam zobaczyć siebie, ale skończyła się na uczniach z klasy powyżej naszej x:( Bo mieli fajne opisy wystawione przez wychowawców, dość wnikliwie napisane. Jedna z wychowawczyń rozwodziła się nad każdą osobą, niesamowite było to czytać x:) Jestem ciekawa, co moja wychowawczyni o mnie napisałaby?? "Dzika, zdolna, niezależna, ma swoje zdanie. Ale outsiderka" A może "Cicha, szara myszka, nie była aktywna w działaniu na rzecz szkoły czy uczniów". A może "A kto to jest?" he he x;)

Od oglądania kronik kark mnie zabolał, tak, że potem, jak znów usiedliśmy w okręgu, to przy odpowiadaniu każdej osoby na pytania:

1. Czemu zawdzieczasz szkołę?

2. Jakie były trudności po ukończeniu szkoły?

musiałam tak kręcić szyją, żeby wreszcie mi przestała boleć. Niestety, jedna z tych, która własnie mówiła o sobie, odebrała to negatywnie x:( Tak samo później, jak zaczęliśmy śmiać się i dyskutować, m.in. o implatancji, o języku migowym, o kształceniu dwujęzycznym.

Było tak miło, że naprawdę szkoda, że prowadząca spotkanie przerywała naszą dyskusję, żeby wracać do powyższych pytań i potem nas wykopać do domu x;> Teraz będę czekać na email od szkoły, z datą następnego spotkania absolwentów - podobno ma być co 2 miesiące, ugh!

 

22:40, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (5) »

W okresie listopada i grudnia, nic się nie działo w świecie Głuchych.. to znaczy, w moim świecie, niczego do pisania nie miałam...

W końcu wczoraj poszłam do swojego klubu Mazowsze. Ależ było rozczarowanie, że mimo późnej pory, zastałam tylko prezesa klubu i jego narzeczoną. Eh, nikt nie przyjdzie, bo zimno!? Jaka szkoda...

Wtedy nagle napływali pojedynczo ludzie, i jedna para... I wreszcie pogadałam sobie z ludźmi. 

Gdy klub został zamknięty, poszliśmy do KFC. Tam tyle tematów do rozmowy było...

G: Hej, a wiesz, że tak samo migamy "klasówka", "normalnie", "..."?

Ja: No tak, tak samo  jak jest przy pisowni "zamek" - znam jego 3 znaczenia (tu przedstawiłam)

M: A wiesz, że można inaczej migać "normalnie" (tu pokazuje)

Ja: Faktycznie, znam też ten znak...

M: Jednak oba używamy, bo to zależy od kontekstu...

Ja: Taa, zawsze tu jest kontekst. Wiesz, denerwuje mnie, że ludzie sądzą, że PJM jest dużo uboższy od języka polskiego, bo nie ma znaków do zawodów specjalistycznych, np. medycyny, biologii, prawa... A według mnie, nie ma tych znaków tylko dlatego, że nie ma za dużo Głuchych, którzy by się tym zajmowali. Gdyby było ich więcej i rozmawiali między sobą, na pewno wymyślą nowe znaki.

Tutaj pomyślałam, że w międzynarodowym języku, albo w solidnie zbadanym ASL (amerykańskim), prawdopodobnie są znaki do specjalistycznych zawodów.

G: A może mi powiedz, jak po polsku brzmią znaki: ... (kilka znaków pokazał)

Ja: Własnie, niektóre można opisać paroma słowami, jedno jednym słowem, a kilka - w ogóle nie do opisywania. I to własnie świadczy o bogactwie PJM! Czy to nie wspaniale? Że j. polski się chowa, a słyszaki tak się tym puszą...

M: Taa, i jak dobrze jest rozmawiać o migowym.

Ja: A czy rozmawiasz o tym z mężem? Bo ja ze swoim narzeczonym nie rozmawiam o tym, i mi tego brakowało.

M: Niee... lubię o tym gadać, ale w Waszym gronie. Z mężem rozmawiamy o problemach w pracy, o życiu  ogólnie.

Ja: Ja podobnie...

...

G: Co z edukacją w PJM?

Ja; (wyłuszczam sprawę z doktoratem Małgosi Czajkowskiej-Kisil) i wiesz, jak wreszcie to opublikuje, to będzie jedynym ale i najlepszym podręcznikiem do PJM. Na tym mogą się opierać nauczyciele. Tylko, jak sobie to wyobrażę, jest to trudne. Bo trzeba będzie zmienić całą metodykę nauczania dzieci głuchych, począwszy od programu, aż po zmianę nauczania języka polskiego na nauczania języka polskiego JAKO OBCEGO. Do tego nowe przedmioty, typu Wiedza o Kulturze Głuchych, Historia Głuchych. Taa.. nie widzę, żeby to ruszyło szybko, może za 10 lat? I nauczyciele myślący stereotypowo, oralistycznie.. ehh..

Wszyscy: mhm...

Ja: Ale za to moje dziecko to ZOBACZY x:)

Wszyscy: :)))

...

I rozmawiałam z koleżanką o ciąży, obie urodzimy w lipcu. Dowiedziałam się, że jedna z obrzydliwych bab już urodziła w poniedziałek. Powiedziałam w takim razie - jeśli wszystkie nasze dzieci będą głuche, to będą chodzić do jednej klasy! Mam nadzieję, że dziecko tej obrzydliwej baby nie będzie takie jak ona, chociaż to wątpliwe.

Druga moja znajoma urodziła 2 tygodnie temu, powiedziała, że zbadali córce słuch, i był w porządku, ale jeszcze się zobaczy na powtórnych badaniach za 3 miesiące.

Jaka szkoda, że nie ma ŻADNEJ GWARANCJI, że głucha para będzie miała głuche dziecko x:(( Jak sobie pomyślę o dziecku, to myślę "Proszę, bądź głuche, proszę, proszę"

Wtedy temat zszedł na tłumaczy PJM, i sobie mówię "Nawet jak będzie słyszące, tak go wyszkolę w PJM, że jak zechce zostać tłumaczem, to będzie zarabiał 100zł na godzinę! Yeah!"

No zobaczymy... z tym PJM, edukacją i moim dzieckiem x:)

12:21, w-swiecie-gluchych , Z cyklu rozmów
Link Komentarze (2) »
niedziela, 04 stycznia 2009

Na razie nie wiem, jak tu zamieścić filmik z Video Google, więc tylko zamieszczam link.

 

TUTAJ

 

Miłego oglądania, są napisy!

21:05, w-swiecie-gluchych
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 stycznia 2009

Oto strona muzyków, z których co najmniej jedna osoba słabo słyszy.

Niestety, nie znam się na muzyce, jednak może się tu trafią ludzie, którzy lubią muzykę przez nich tworzoną.

Zapraszam TUTAJ

16:59, w-swiecie-gluchych
Link Dodaj komentarz »

[Księga gości]

statystyka Serial internetowy dla głuchych ZOBACZYĆ CISZĘ
=\