Informacje o Nas, naszych problemach i radościach
piątek, 26 marca 2010

Źródło. Cytat:

"W Kajetanach pod Warszawą powstanie Światowe Centrum Leczenia Częściowej Głuchoty (World Partial Deafness Center). Znaczna jego część powinna być oddana do użytku w połowie 2011 roku"

Mam wielką nadzieję, że z niego skorzystają tylko osoby, które późno utraciły słuch, albo osoby głuche, które same podjęły taką decyzję - czyli dorosłe, świadome konsekwencji i gotowe do rehabilitacji, a nie po prostu biorące gratisowy implant, wart kilkadziesiąt (może i więcej) PŁATNYCH aparatów słuchowych, pod hasłem "Dają, to bierzemy"

Jednak wiem, że to utopia.

Co krok spotykam się z pytaniem: Dlaczego Pani nie wszczepi implantu swojemu (teraz 9miesięcznemu) dziecku? Czy Pani chce, żeby dziecko było nieszczęśliwe? Czy Pani chce, żeby dziecko miało potem żal do Pani, że nie pomogła mu otworzyć się na świat dźwięków, nauczyć słyszeć i mówić?" Próbują mną manipulować i wywierać presję. Ale oczywiście się nie dam, i nie będę się wstydzić tego, że jestem Głucha. I że kocham mój świat Głuchych.

07:09, w-swiecie-gluchych , Moje sprawy..
Link Komentarze (9) »

Źródło

Naukowcy w firmie Hitachi pod wodzą Hirohito Sagawy opracowali nową metodę nauki języka migowego - animacje wyświetlane na ekranie telefonu.

Dotychczasowe sposoby nauki tego języka, jak książki, kasety i specjalne programy mają swoje ograniczenia. Dlatego powstał prototypowy telefon, który wyświetla japońskie znaki języka migowego. Kąt patrzenia na gesty można zmienić, a widok oddalić lub przybliżyć. Dzięki temu można nauczyć się jak gesty wyglądają z różnych punktów widzenia.

Pomysł dobry, bo telefon można wszędzie zabrać i korzystanie z niego nie wymaga specjalnych zabiegów. Z podobnym rozwiązaniem mieliśmy już do czynienia - mowa o animacji uczącej pierwszej pomocy, którą rozprowadza australijski czerwony krzyż.

07:04, w-swiecie-gluchych , Komunikacja
Link Dodaj komentarz »

Wywiad tutaj

Czy to nie wspaniale, że pani Olga Bończyk mówi, że:

"wiele osób niesłyszących nie zna świata dźwięków, więc gdy mają swoje dzieci, nie zdają sobie sprawy, co ich dzieci mogą stracić i co tracą: nie słuchając radia, muzyki, nie czytając książek..."

"Gdybyśmy z bratem byli zamknięci w świecie ludzi takich jak mój [głuchoniemy] tato, to obawiam się, że dorastanie i poznawanie świata dźwięków byłoby trudniejsze"

"Bo trudno jest dorastać w rodzinach, w których oboje rodzice nie słyszą. Najczęściej tacy rodzice są gorzej wykształceni, na co dzień niewiele czytają, a ich wiedza na temat dzisiejszego świata, kultury, polityki jest minimalna."

"Dlatego ideałem są powstające przedszkola czy szkoły integracyjne. W moim przekonaniu to najlepsza szkoła tolerancji i uczenia się, że bycie innym nie oznacza - gorszym."

"To ludzie [głusi], którym trzeba pomóc otworzyć świat dźwięków i pozwolić im z niego korzystać."

"Bo przecież, gdy kończą się lekcje i wracają do domu, to zastają w nim absolutną ciszę, ciszę, która nie tylko boli, ale i ciszę, która zubaża [słyszące] dzieci, która pozbawia ich wszystkich mądrości i dóbr tego świata."

Super, brawo, jeszcze dalej takiego rozsiewania mądrości, pani Olgo.

 

Chociaż z drugiej strony, wstyd mi za rodziców Olgi:

"Jak w każdym domu my też mieliśmy telewizor, ale rodzice nie mogli z niego korzystać w pełni. Nie słyszeli dźwięku, a obraz niewiele im mówił. Dlatego ja i mój brat tłumaczyliśmy symultanicznie rodzicom filmy, dziennik telewizyjny, różne programy - żeby mogli je zrozumieć. W życiu codziennym załatwialiśmy razem z rodzicami wszystkie sprawy biurowe, urzędowe. Pamiętam, że jeszcze jako malutka dziewczynka byłam zabierana przez nich do lekarzy, do urzędów, by być ich tłumaczem. Uczestniczyłam w świecie, który nie dotyczy dziecka: niewiele rozumiałam z tego, o czym mówili dorośli.

Spadła na Panią, na małe jeszcze dziecko, wielka odpowiedzialność.

Niestety, tak. Bo to, co rodzice zrozumieli ze spotkania z urzędnikiem i czy sprawę udało się pomyślnie załatwić, zależało przecież w dużej mierze ode mnie. Przejmowałam się tym tak samo jak rodzice, a czasem nawet czułam się winna, że jakiejś ważnej sprawy załatwić się nie udało. Rola tłumacza przypadała również w innych sferach życia. Na przykład, kiedy przychodziła do nas sąsiadka, to ja musiałam tłumaczyć mamie, co ona mówi... Przeszłam szybki kurs dorastania."

Jak mogli wykorzystywać tak dzieci? Po to ich płodzili??

07:00, w-swiecie-gluchych , Moje sprawy..
Link Komentarze (5) »
wtorek, 16 marca 2010

W czasie rozmowy z nauczycielką na Łuckiej dowiedziałam się interesującej rzeczy.

Otóż to, w szkole jest podział klas. Np. klasy A - sami uczniowie władający PJM. B - SJM. C - mówiący.

Moja pierwsza reakcja? "O super"

Druga reakcja? "A jednak niee..."

Dlaczego?

Mieszani uczniowie dają możliwość nauki komunikacji i współpracy. Odnalezienia wspólnego języka. Jeden drugiego może nauczyć np. migać. Wpłynąć na sposób postrzegania siebie.

Jednak jest jak jest. Efekt? Powiedziano mi o kłótniach międzyklasowych. Poproszono ich o zrobienie wspólnego apelu. I oczywiście, kłótnie. I to nie o temat apelu, dekoracje, czy coś podobnego. Nie. Kłótnie są typu "A bo on nie mówi", "A bo ona olewa to, że nie rozumiem, to co ona miga". Zero konstruktywnej dyskusji.

Cóż... podobno samorząd będzie domagać się przywrócenia mieszanych klas.

11:12, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 marca 2010

Wczoraj poszłam na badanie eyetrackerem.

Ehh... chodzi po prostu o badanie, jakie napisy są najlepsze dla nas. Kolorowe, z etykietką, z cieniem, bez konturu itd.

Mam mnóstwo przemyśleń, spisałam wszystko.

Jedno tylko mnie boli, martwi, zastanawia: dlaczego młodzi głusi są tacy egoistyczni i wygodni? Żądają napisów 24h na dobę, a nie chcą iść na badania, które mają pomóc ludziom w tworzeniu jak najlepszych napisów.

W szkole na Łuckiej były rozwieszone informacje. Uczniów tam jest chyba koło 200. A ilu przyszło? 3-4. Czy to nie wstyd?

Tak, proszę Pani, chcemy napisów.

Nie, proszę Pani, nie możemy iść na badanie, bo muszę sobie włosy wyprostować x:/

Tłumaczenie, że to jest dla ich przyszłości, i ich dzieci, nie dociera.

Ci uczniowie, którzy w końcu przyszli, ulegli po długich namowach.

Fajnie? NIE FAJNIE. Mnie nawet nie musieli namawiać. Informacja. Przetrawienie. Acha, trzeba to zrobić. I robię! Ankiety, przyjście na badanie (musiałam zostawić w domu dzieciątko pod opieką Taty), które trwało godzinę i szybki powrót. Da się? Da!

Dlaczego głusi nie myślą o tym, żeby COŚ ZROBIĆ, a nie oczekiwać prezentów tylko dlatego, że są biedni, głusi, dyskryminowani x:/

Wstyd, droga młodzieży, wstyd!

18:52, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (3) »
sobota, 13 marca 2010

#1

- Hej, co u Ciebie?

- Heeeej, wszystko OK! Tylko, że byłam niedawno bardzo chora, wiesz, miałam zapalenie ucha. Strasznie cierpiałam, wszystko mnie bolało.

- Uuu... biedactwo, słuch Ci się pogorszył, czy w ogóle tego nie zauważyłaś?

- Nie wiem.. ale wiesz co? Przez jeden dzień słyszałam! Bez aparatów! Słyszałam tak, jakbym miała na uszach aparaty!

- Cooo? I jak?

- To okropne, strasznie chciałam, żeby mi to zniknęło! Bałam się, że tak to już zostanie.

- To Ty wolisz być głucha? x:D

- No pewnie :D Na szczęście, minęło, i jestem znów głucha.

- To super x:D

- Ale jak wróciłam do pracy, i opowiedziałam znajomym, że byłam słysząca przez jeden dzień, to zaraz się na mnie rzucili, i pytali i pytali i pytali. Strasznie się dziwili, dlaczego nie chciałam słyszeć, i dlaczego słuch to dla mnie byłby dramat!

- Wiadomo, słyszący tego nie zrozumieją nigdy. A wiesz, skoro odzyskałaś na jeden dzień słuch, to oznacza pewnie, że wystarczy Ci mała operacja, może jakąś masz blokadę, i będziesz słyszała.

- NIGDY!

- I tak trzymać x:D

 

#2

- Olaa, jak tam dzidzia (prawie każdy mnie o to pytał, miłe, że wszyscy wiedzą, ha)

- Och, wszystko dobrze, jest zdrowiutka, głucha, i ma już 8 miesięcy.

- To niesamowite, tak szyyybko upłynął czas

- Wiem, sama się dziwię x:) A Ty jak? Chcesz dzieci? Masz kogoś?

- Hmm.. mam kurwa kogoś, już 4 lata, ale kurwa to nie jest związek.

- Co? Przez 4 lata nie jesteście razem? To chyba bez sensu?

- Tak, kurwa, on nie chce się zaangażować

- yyy...

- Tak, kurwa, on chce, żebym przeprowadziła się do Gdańska i mieszkała z nim

- A Ty nie chcesz?

- Och, kurwa, wiesz, ja mieszkałam tam 6 lat. I kurwa wiesz co, WYSTARCZY MI TYLE. Chcę w Warszawie i już.

- A on nie może do Ciebie się przeprowadzić?

- Kurwa, nie, on mówi, że ma tam pracę. Ja tutaj też mam swoje sprawy, i wolę Warszawę.

- Hmm.. a co Ci sie nie podoba w Gdańsku, ja się zastanawiam nad studiami, Gdańsk, Wrocław...

- Kurwa, TO OKROPNA WIEŚ. Wiadomo, w wakacje jest super, kolorowo, zabawy. Ale po wakacjach...

- ... he? nie ma tam kina, rozrywki

- DOKŁADNIE. KURWA.

 

#3

Przyszły dziewczyny z innej imprezy, w BUW. Jedna wystrojona jak na dyskotekę, błyskotki itd. Druga ubrana jak do szkoły, licealnie, porządnie, grzecznie.

- Och, dziewczynki, ale zupełnie odmiennie wyglądacie.

- (dyskotekowa) Dzięki

- (licealna) Dzięki

- He he, ale mnie chodzi o to, że na imprezie bliżej pasowałby ten dyskotekowy. Licealny nie.

- (licealna) Co z tego, tak mi wygodnie i już

- (ja w myślach) Tak trzymać, nie poddawaj się prsji.

 

#4

Kochany R., wszystkiego dobrego z okazji 32 urodzin.

Urodziny miał po północy w sobocie, więc załatwiłam mu tort, prezenty, osobny pokój. Parę osób śpiewało na migi Sto lat.

Wielka szkoda, że nie mogłam tego dochować w tajemnicy przed R. - parę wpadek, z czego większość nie z mojej winy. Ale mam nadzieję, że R. będzie miło wspominał urodziny x;)

 

cdn. (sorry za przerwę, Dzidzię mam, a R. na urlopie, więc nie ma kiedy usiąść i napisać)

06:02, w-swiecie-gluchych , Z cyklu rozmów
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 marca 2010

Impreza całonocna w Warszawie. Nareszcie.

Mogłam zostawić naszego bobaska w domu pod czułą opieką szwagierki, i hajta, hulaj dusza!

No prawie. Bo byłam "panią bufetową", a mój R. ochroniarzem, jednym z 3 na 100 uczestników imprezy.

Było niesamowicie.

Kilka mniejszych pomieszczeń na szybkie obmacywanko czy dzielenie się sekretów.

Widziałam 2 pary, które deklarowały, że ze sobą teraz zerwały. Z naprawdę banalnych powodów, ale nie mnie to osądzać teraz.

Widziałam zasyfione schody pełne petów - potłuczone popielniczki, a zastępcze puszki piwa - ginęły.

Widziałam parę znajomych, która mi "udowodniła", że są razem. Ha, napaliłam się x;)

Widziałam kilka cyców na wierzchu. W tym moje.

Widziałam dużo rozmów, prawie wszędzie na stojąco. Prawie wszyscy się przemieszczali, szukając następnego rozmówcy. Może jedna osoba, może dwie, może najwyżej 5 - stały (siedziały) w jednym miejscu przez dłuższy czas, i rozmówcy sami do nich podchodzili. W tym Kamil Noworyta, dyrektor CEJM x:P

W kolejnej notce fragmenty rozmów x;)

06:53, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Dodaj komentarz »

[Księga gości]

statystyka Serial internetowy dla głuchych ZOBACZYĆ CISZĘ
=\