Informacje o Nas, naszych problemach i radościach
środa, 30 kwietnia 2008

Rany... Dopiero się pozbierałam...

Naprawdę, nie mam pojęcia, jak te dni i godziny się zleciały? Już jest środa, za chwilkę będzie MAJ...

A impreza się odbyła w ostatnią sobotę x:)

Coś niesamowitego...

Tyle emocji, była radość ze spotkania z niewidzianym już długo kumplem. Był wkurw, bo przyjechała też Królowa Suk. Był smutek, bo rozmawiałam ze znajomym, który mi się zwierzał, że żona go zostawiła własnie, i nie daje się namówić na powrót (a pojawił się na imprezie, hm? żeby żalić się każdemu? nie wiem). Był śmiech, dużo żartów, dużo latania - lokal Dekompresja w Łodzi miał dwa poziomy, góra, dół, góra...

I była rozmowa z Tomkiem z Olecka, nie zapomnę Cię już, Tomku, obiecuję (bo mówił, że spotkaliśmy się w Poznaniu 2 lata wcześniej i gadaliśmy) - o edukacji, PJM, proteście...

Tak, pamiętam wszystko, mimo, że ululałam się 5,5 kieliszkami wódki (Luksusowa, blee, Bols'a nie było x:(). I wypiłam z 30 łyków piwa, jedno było cieplutkie... a nie znoszę piwa x:D

Z całej imprezy, najbardziej podobało mi się to, że mimo rejwachu, mimo "hałasu" i ciemności - miałam okazję pogadać też na ważne tematy, własnie z Tomkiem.

Dziwi mnie, smuci, i jednoczesnie nie obchodzi mnie (sic!) to, że nie byłam z Deafiakami dłużej niż 20 sekund... Najdłużej z Necinką pogadałam... i to przed wejściem do lokalu x;>

Hmmm... W następnej notce napiszę o obserwacjach dotyczących samych Głuchych na Imprezie x:)

PS. Było ponad 1700 ludzi! 

23:25, w-swiecie-gluchych
Link Komentarze (2) »
środa, 23 kwietnia 2008

Polska piosenka, w polskim wykonaniu neci...

Jestem pod WIELKIM wrażeniem!

"NA BŁĘKITNEJ ARCE" Budki Suflera

Necia, jestem z Ciebie dumna! x:)**
Rozwijajmy się, o tak! x:)) Przebijajmy się do świadomości ludzi, tutaj: użytkowników YouTube!
TAK! x:)))
22:03, w-swiecie-gluchych , YouTube
Link Komentarze (9) »

Coś niesamowitego...

 

 
A tu zbiorowisko linków z tymi (albo innymi, diabeł wie) tancerkami 
14:50, w-swiecie-gluchych , YouTube
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Ostatnio się do mnie odezwała niesłysząca Słysząca. Tak, od razu ją zaszufladkowałam.

Kim są niesłyszący Słyszący? To są osoby z wadą słuchu, które po prostu nie słyszą (tak jak opisano w artykule ).

Co ich różni w takim razie od Głuchych? To, że:

- wyrosły w otoczeniu słyszących

- pokończyły szkoły masowe

- nie mają kontaktu z Głuchymi

- nie znają języka migowego ani Kultury Głuchych

Słysząca niesłysząca nie jest gorsza od Słyszaka (wg mojej definicji).

Ta osoba zadała mi szereg pytań, na które tutaj odpowiadam:

1. Czy osoba taka jak ja (niesłysząca, lecz wychowana w świecie słyszących osób) różni się od Głuchego?

Podobno wszyscy są ludźmi, wszyscy są równi. Według mnie, to bzdurne gadki osób pod szumnym hasłem tolerancji dla wszystkich. TAK - różni się. Głuchy zawsze wyczuje kogoś Słyszącego. I w zależności od własnych doświadczeń, może różnie podejść do Słyszącego.

Hmm.. czym w ogóle się różni... Przede wszystkim - tożsamością. Za tożsamością idą pewne zachowania, kodeks etyczny, zapatrywania na pewne sprawy np. u Słyszących jest silne poczucie, że niedosłuch jest NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ, a u Głuchych - wyróżnikiem w świecie "normalnych". Czym jeszcze? Takie osoby są bardziej wrażliwe od Głuchych, Słyszący mają swoje niewesołe przeżycia w związku ze swoją "niepełnosprawnością". No nie wiem, nie jestem psychologiem ani socjologiem x:)

2. Przede wszystkim najbardziej mi zależy na tym, by więcej dowiedzieć się o kulturze głuchych.

Ja wiem, że ona istnieje. Jednak narazie nie potrafimy objąć rozumem to, co czujemy, to co "wiemy" o KG. Była próba dyskusji na Deaf.pl o tym, jednak nie udało się ogarnąć tego tematu...

Ale wiemy jedno - czujemy się Sobą wśród Głuchych, jest nam wygodnie i dobrze w KG. Tak jak Polakom wygodniej w Polsce niż w sąsiedniej Rosji. Kwestia języka? Obyczajów? Tradycji? Religii? Ducha narodu?

3. I czy Głusi mogą w ogóle nie mówić i znać tylko język migowy? Dla mnie to niewyobrażalne i naprawdę podziwiam.

Tak, mogą. Obecnie prawie takich Głuchych nie ma, w szkołach specjalnych są logopedzi. Oczywiście, sporo z Głuchych wydaje niewyraźne dźwięki zwane przez nich "mową". Jednak MÓWIĄ. To zależy, w jakim stopniu byli/są wyrehabilitowani.

Moja uwaga: Co tu podziwiać? To, że zaniedbano rozwój mowy? Czy to, że funkcjonują w świecie "normalnych" bez mowy? A skąd wiesz, czy życie głuchoNIEMYCH jest dobre?...

Wg mnie jednak - najważniejsze jest opanowanie polszczyzny w pismie w stopniu biegłym x:) Mowa nie jest najważniejsza. No, ale to tylko moje zdanie, które wkurza moją Matkę - włożyła ona wiele lat wysiłku na wykształcenie u mnie mowy w stopniu zadowalającym, a ja to odrzucam x:) (tak, tak, patrz: Ideał Głuchego)

4. Aha i co wy (ty i swoi koledzy Głusi) sądzicie o sobie i takich osobach niesłyszących (które nie znają języka migowego, mówią, czytają itp.)?

Tak jak mówiłam: takie osoby są dla nas Słyszące. Czyli trzeba do nich podchodzić ostrożnie, z dużą dawką nieufności, są poddane ostrej ocenie...

Jednak wszędzie są osoby ufne, i nieufne, łagodne i wymagające, i tak dalej. Ja na przykład takich osób nie lubię, bo za dużo wysiłku musiałabym włożyć w komunikację na żywo. Ale wirtualna, pisemna (tylko wirtual) - czemu nie? Nie znoszę sytuacji, że np. ja z wadą narządu słuchu, ona też, a musimy pisać do siebie na karteczkach; to jest takie deprymujące, i DZIWNE.

... 

17:32, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (15) »
czwartek, 17 kwietnia 2008

"Słyszące oczy FBI" - serial kryminalny

Szczegóły tutaj

Hmm... ogólnie chodzi o to, że jest sobie FBI, taka policja, i jest tam sobie agentka, która NIE SŁYSZY. I ona prowadzi dochodzenia, itd. itd. Ona ma psa przewodnika.

Dla mnie ten serial jest jedną wielką bzdurą.

Nie mogę uwierzyć, żeby głucha osoba mogła pracować w FBI jako dochodzeniowiec. Jako pomocnik - jasne, np. w odczytywaniu mowy z ust z video. Ale żeby czynnie uczestniczyć w akcjach?! Bujda na resorach..

Jeszcze jedno: jak widziałam w serialu, ona nieustannie czyta z ust, wpatrując się. Bez przerwy. To fizycznie męczące jest! Nawet dla osoby, która czyta z ust od dziecka, czytanie ponad 3 minut jest bardzo męczące, trzeba odwracać oczy, przeczyścić umysł i znów wracać do "rozmówcy".. 

I oparty na prawdziwej historii... to dziwne, czy osoba, na którą oparto serial, naprawdę brała udział w akcjach?... a może była słabosłysząca?

Był w niedziele na Polsacie. Sprawdzałam teraz, w najbliższą niedzielę nie ma, pewnie już zdjęli z anteny, nie wiem, nie oglądam telewizji od 7 lat x:) 

Jednak miło, że gra ją też niesłysząca Deanne Bray x:)

 

20:48, w-swiecie-gluchych
Link Komentarze (8) »

Padło mi na oskrzela, musiałam dziś zostać w domu, toteż niespodziewanie znalazł się czas na zamieszczenie nowej notki...

Oto dowcipy w wykonaniu Molly - z każdym dowcipem zanika hybryda, trzeci już czysty PJM x:D

PS. Cudowna mimika x:DD

 

1. Blondynka u lekarza (z napisami)

 
 
 
2. Mam na imię Robert (z napisami)
 
 
 
 
3. Uciekająca kobieta (z napisami)
 
 
 
 
Dałam tam też swoją odpowiedź wideo.. Też dowcip, z tym, że bez napisów x:)
Jest to opowiadana wersja filmiku z jakiejś zagranicznej strony o głuchych (nie pamiętam, której, tyle ich jest - lista tych stron jest w zakładce)
 
4. Facet u lekarza
 
16:31, w-swiecie-gluchych , YouTube
Link Komentarze (5) »
środa, 09 kwietnia 2008

Od razu zaznaczam, że nie jestem językoznawcą, i piszę tylko na podstawie własnych obserwacji, własnymi ubogimi słowami.

O tym, co to jest PJM i SJM, pisałam już tutaj – odsyłam do zakładki Komunikacji, albo do Spisu treści x:)

 
Nie pisałam jeszcze o hybrydzie PJM i SJM, a jest to bardzo ważne.

 
Zanim zacznę, zerknijcie, proszę, do listy protestujących na YouTube i obejrzyjcie, jako przykłady poszczególnych komunikacji:

  1. Billiothekasha – czysty SJM
  2. M - k – hybryda PJM i SJM (jedna z odmian)
  3. M - m – czysty(?) PJM

 
Widzicie różnicę między tymi migami? Tak? Jakie są różnice?

A może nie widzicie różnic? To jest jedno i to samo „machanie łapami”?

Cóż, ośmielę się zaprzeczyć x;) JEST RÓŻNICA. Kolosalna dla wprawnego oka x;)

 

Wracając do zasadniczego tematu tej notki, podkreślając, że to tylko moje obserwacje, podam tu podziały w PJM, SJM i hybrydzie:

PJM – jest tylko jeden. Różni się w różnych regionach (regionalizm), ale tylko poszczególnymi znakami

SJM – są dwa rodzaje. W pierwszym wykorzystuje się alfabet palcowy jako pokazanie odmian przypadków, w drugim nie, ale w obu rodzajach miga się polskim (fonicznie) szykiem.

Hybryda PJM i SJM – trzy rodzaje.

  1. PJM z naleciałościami SJM:
    1. Szyk i znaki PJM, ale używa się też „W”, „ALE”, „SIĘ”, „kobieta” lub „mężczyzna” do znaku np. „UCZEŃ”
    2. Szyk PJM i znaki PJM, ale czasem się zamiga w szyku SJM
  2. SJM z naleciałościami PJM:
    1. Szyk i znaki SJM, ale używa się skrótów, gestów nieświadomych, mimiki(!), rzadkie, raczej typowe dla osób, które poznały SJM, a uczą się PJM
    2. Szyk i znaki SJM, pojedyncze zdania w PJM
  3. SJM i PJM
    1. Szyk SJM, znaki PJM – po równo
    2. Szyk PJM, znaki SJM – po równo
    3. ?

Teraz pytanie: czy wykształceni Głusi, albo po prostu znający biegle język polski pisemni, POWINNI migać w SJM albo hybrydą?

Odpowiedź niektórych brzmi – TAK. Uzasadnienie: pokazać swoją wiedzę, wykształcenie, być LEPSZYM od plebsu migającym w PJM. To uzasadnienie jest wg mnie, za przeproszeniem, żenujące.

Uważam, że każdy Głuchy powinien migać biegle w PJM a pisać biegle w języku polskim.

Mrzonka? 

Nie. To jest możliwe. To jest efekt dwujęzycznej edukacji dziecka głuchego, o której pisałam też już w tym blogu x:)

Zamieszczam tu teraz uwagi dr Mariusza Sak, mojego wieloletniego dobrego znajomego:

1. Brak możliwości nauki PJM przez osoby mieszkające poza Warszawą oraz Wrocławiem, na regularnych kursach PJM, powoduje, że osoby, które chcą poznawać PJM (często sami głusi po tzw. porażce integracyjnej), nie mają do niego dostępu. Stąd błędne koło - z jednej strony są odrzucani przez środowisko Głuchych jako nieznające ich języka, a z drugiej nie mają jak go się nauczyć.

2. Tempo nauki jest własnością indywidualną i nie każdy może się nauczyć PJM "błyskawicznie". Nabywanie języka nigdy nie jest proste, zaś należy dodać ze na pewno nie będzie proste przy nauce PJM po uprzednim uczeniu się SJM. Stąd nie tylko potrzeba istnienia hybrydy, ale też w pewnych przypadkach potrzeba jej akceptacji. Możliwe jest też, że pewna grupa osób nie będzie mogła nauczyć się PJM ze względu na zbyt silne "osadzenie" w szkielecie SJM. Stąd potrzeba, by Głusi, NA TYLE ILE Z ICH STRONY MOŻLIWE, zaakceptowali też SJM w stosunku do tych, którzy życzą sobie komunikacji w tej metodzie, tak samo jak Głusi domagają się akceptacji w stosunku do komunikowania się z nimi w PJM. Problem na drodze opanowania PJM przez głuchych oraz opanowania języka polskiego przez Głuchych wskazuje na konieczność i istnienia, i tolerancji dla hybrydy SJM-PJM

3. Negacja SJM jest tak samo zła jak negacja PJM. Nie można zapominać, że PJM, jako język Głuchych zasługuje na duży szacunek osób kulturowo słyszących. Jednak tak samo, na szacunek zasługuje język Polski. Stąd potrzeba wzajemnego porozumienia na styku SJM-PJM oraz akceptacji, i dla kultury Głuchych i dla kultury słyszących. Jeśli oczekuje się nauczania dwujęzycznego, to SJM powinien być ujmowany jako normalny system wspomagający naukę języka polskiego. Tolerancja na styku SJM-PJM oznacza, że tolerancja jest wyrażana i Głuchym, i dla PJM tak samo jak dla głuchych i dla SJM. Osoby niesłyszące, niezależnie od stopnia, rodzaju i konsekwencji uszkodzenia słuchu powinni zrozumieć, że są jedną, niezwykle zróżnicowaną wewnętrznie grupą, ale jednak grupą. Stąd zamiast wzajemnego zwalczania wskazane jest, by dążyć do wspólnego frontu stanowisk w sprawie dobra i głuchych i Głuchych.

4. Toczenie bojów o "lepszość" na drodze SJM-PJM jest całkowicie nieuzasadnione. Nie wolno zapominać, że najważniejszym obiektem języka jest człowiek, który go używa. Stąd, jak sądzę, język jest tworem dynamicznym, który przemieszcza się w różnych ujęciach w zależności od rozmówców. Stąd prosty wniosek - do tych, którzy identyfikują się jako głusi znający SJM należy migać SJM-em, do Głuchych - PJM-em, zaś powinna istnieć akceptacja i tolerancja dla hybrydowego łączenia tych dwóch języków, i ze strony głuchych i Głuchych. Obie te grupy muszą zaakceptować się wzajemnie oraz zaakceptować miganie "hybrydowe", gdyż nawet nieumiejętne stosowanie pro-hybrydowego SJM lub pro-hybrydowego PJM jest oznaką szacunku i tolerancji wyrażonej przez próbę komunikacji w stylu adekwatnym dla ODBIORCY.

Co Wy o tym sądzicie?

00:05, w-swiecie-gluchych , Komunikacja
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 kwietnia 2008

Który język jest prawdziwy? Głupie pytanie? Nie dla polskich głuchych, którzy mogą zostać prawnie skazani na oficjalne posługiwanie się sztucznym, wygodnym dla słyszących kodem 

Źródło

Treść artykułu w hybrydzie (będzie dostępna, jak zamieszczę filmiki na YT)

1 część

2 część

3 część

 

Treść artykułu w prasie

Ile języków mniejszości językowych w Polsce umiałbyś wymienić?

Pewnie rosyjski, ukraiński, czeski, litewski, niemiecki. Może kaszubski, białoruski, słowacki. A migowy? Nie, to wcale nie żart. W Polskim Języku Migowym (nazywanym w skrócie PJM) porozumiewa się w Polsce znacznie więcej ludzi niż po litewsku czy kaszubsku.

Głuchych w Polsce jest blisko 100 tys. Niewąska mniejszość, choć oczywiście wielu z nich to zwykli głusi. Bo istnieją głusi i Głusi. Ci pierwsi po prostu nie słyszą. Ci drudzy czują się mniejszością językową. Są dumni ze swojego języka. Nie uważają się za inwalidów, gorszych, których koniecznie należy naprawić.



Zamigaj po nikaraguańsku

Nie każdy głuchy jest Głuchym. Niektórzy wstydzą się migać. Uczą się (często z trudem) języka słyszącej większości. Czasem przechodzą operację wszczepienia implantu ślimakowego, który pomaga im odbierać dźwięki. Dźwięki nie oznaczają jednak mowy, co wielu z nich odkrywa dopiero po fakcie. Tymczasem na własne życzenie rezygnują z przynależności do kultury Głuchych, o której my, słyszący, wiemy tak bardzo niewiele.

"To język migowy nie jest taki sam w każdym kraju?" - pytamy ze szczerym zdumieniem. Mało kto wie, że jest migowy polski, brytyjski, amerykański, szwedzki. A od niedawna - nawet nikaraguański.

Właściwe języki migowe powstały i powstają same, tak jak języki foniczne. Jest ich tyle, ile społeczności głuchych. Granice tych społeczności nie zawsze pokrywają się z granicami państw (czy granicami etnicznymi). Na przykład mamy jeden język angielski foniczny, a dwa skrajnie różne języki: Amerykański Język Migowy i Brytyjski Język Migowy. W Polsce po dziś dzień zachowały się ślady różnych języków migowych będące pozostałościami po zaborach.

Może czas, by lepiej poznać ten niezwykły cichy świat. W Sejmie trwają bowiem właśnie prace nad ustawą o języku migowym. W exposé premier Donald Tusk oświadczył, że ustawa przyznająca polskim Głuchym status mniejszości językowej jest jednym z priorytetów rządu. Zgodnie z założeniami każdy urząd publiczny będzie musiał zapewnić niesłyszącym tłumacza języka migowego. Jest tylko jeden kłopot. Nie wiadomo, jaki to ma być język.



Polski migany

Wydawać by się mogło, że każdy choć raz w życiu widział osobę posługującą się językiem migowym. Choćby w telewizji. Nieraz w dole ekranu widać migającego tłumacza. Tylko że to nie jest wcale język migowy. A w każdym razie nie Polski Język Migowy, którym posługują się polscy Głusi.

Kilkadziesiąt lat temu dla polskich głuchych stworzono System Językowo-Migowy (SJM), łatwy do nauczenia dla słyszących, ale głuchym kompletnie nieprzydatny. To nie język, ale sztuczny kod.

System Językowo-Migowy (SJM) zaprojektował w latach 60. XX wieku niedosłyszący Bogdan Szczepankowski, obecnie profesor UKSW w Warszawie. - Przez 40 lat SJM zmonopolizował edukację Głuchych - wyjaśnia badacz Polskiego Języka Migowego językoznawca prof. Marek Świdziński z Uniwersytetu Warszawskiego. - SJM to przyrząd dla słyszących do przekładania słowo w słowo tekstu polskiego na sekwencję znaków migowych. Z całą polską fleksją i składnią.

Naturalny język migowy nie ma z nim wiele wspólnego, bo nie ma też nic wspólnego z językiem polskim. Przekład tekstu migowego na polski foniczny (albo odwrotnie) - w taki sposób, że się bierze słówko z jednego i przekłada na znak w drugim - jest niemożliwy.



Język jak teatr

Zdania w języku polskim mają strukturę linearną i fleksyjną (formy wyrazowe odmieniają się np. przez przypadki). Tymczasem wypowiedzenia w języku migowym składają się z form raczej bezfleksyjnych (w tradycyjnym rozumieniu tego słowa - bo czasownik może się odmieniać na przykład przez obiekt czy ruch), uporządkowanych zgodnie z szykiem przestrzenno-czasowym. Komunikat wizualno-przestrzenny przypomina teatr lalek. Opowiadając o tym, że dziewczynka idzie przez las, pokazuje się ją idącą przez las. Drzewa, które ona mija po lewej i prawej, są migane tak, że przesuwają się obok niej.

Czasem w przekazie migowym nadawane są dwie rzeczy (dwa słowa) równocześnie. Na przykład treść komunikatu, który odpowiadałby naszemu: "Otworzył drzwi i wszedł", nadawana jest symultanicznie.

Albo zdanie: "Matka wyjmowała z koszyka trzy słoiki jeden po drugim". Ta czynność oddana jest przez znak "wyjmować" z układem dłoni imitującym kształt słoika. Po polsku można to spróbować powiedzieć tak: MATKA WYJMOSŁOIKOWAŁA KOSZYK, WYJMOSŁOIKOWAŁA KOSZYK, WYJMOSŁOIKOWAŁA KOSZYK. Dziwne, prawda?

Do tego w języku migowym znaczenie jest niesione także przez mimikę, która pełni często funkcje gramatyczne. W PJM nie ma słówek typu "że", "który", "ponieważ", dlatego tylko mimicznie można pokazać granice zdania podrzędnego. To bardzo trudne dla słyszących, żeby być dobrze zrozumianym, trzeba robić okropne miny.

Dla głuchych "kartką papieru", na której umieszczają swoją wypowiedź, staje się cała przestrzeń wokół. W niej rozstawiają postaci, o których będą mówić, w trakcie rozmowy nie wymieniając ich już z imienia, a tylko wskazując miejsce, w którym ich "zostawili".

A jak ma się do tego wszystkiego sztuczny SJM? Tkwi w rozkroku pomiędzy polskim fonicznym a naturalnym Polskim Językiem Migowym. Oto przykład tłumaczenia. Polskie zdanie "Marysia podniosła oczy do góry" w PJM pokazuje się za pomocą dwóch gestów: "Marysia" i "podnosić wzrok". Komunikat SJM wygląda zaś tak: znak "Marysia", znak "podnosić" znak "oczy" znak "do" i znak "góry". Patrzący na to głuchy spyta: "O jakie góry, do cholery, chodzi i po co zanosić tam oczy?" SJM to taki pidżyn - znaki z PJM, gramatyka z polskiego fonicznego. Efekt? Głuche dzieci widząc, jak nauczyciel miga w SJM: "Chłopiec leży pod drzewem", rysują chłopca umieszczonego pod korzeniami.



Polityka oralistów

Języki migowe tworzą osobną kulturę. Ze sztuką: teatrem, filmem, poezją (tak, tak znaki migowe się rymują!). Z własnymi obyczajami. Od kilkunastu lat Głusi na całym świecie pracują nad stworzeniem swojego pisma - nazywają je SignWriting (www. signwriting.org).

Po co zatem stworzono SJM?

To wynik polityki edukacyjnej słyszących wobec głuchych, której początków należy szukać w XIX wieku. U schyłku XIX stulecia, w roku 1880 w Mediolanie odbył się Kongres Nauczycieli dla Niesłyszących. Nie wpuszczono na niego głuchych nauczycieli. Ta konferencja upowszechniła metodę niemieckich pedagogów, którzy traktowali głuchych jak istoty z defektem, na których trzeba jakoś wymusić mówienie i słyszenie - dla ich własnego dobra.

W szkołach zakazywano komunikacji migowej wewnątrz grup niesłyszących. Uważano, że trzeba przymusić ich do posługiwania się "właściwym" językiem przez odcięcie od jedynego języka im dostępnego. Dzieci przyłapane na miganiu były zamykane w karcerze albo bite, prewencyjnie też wiązano im ręce na plecach. Edukację głuchych przez mówienie nazwano doktryną oralizmu. Przez nią Głusi w większości krajów świata zostali na stulecie odcięci od własnej mowy.

W Polsce oralizm trwa do dziś. Oraliści wciąż wierzą, że głuchy może przyswoić język foniczny jako pierwszy, rodzimy.

- W polskiej oralistycznej szkole kadra wcale nie musi biegle migać. A jeśli już miga, to nie w PJM, tylko w Systemie Językowo-Migowym. Są w Polsce szkoły dla niesłyszących, gdzie w ogóle się nie miga. Wychowawcy oczekują, że dzieci będą mówić, choć nie słyszą. Sądzą, że miganie opóźnia mowę. Tymczasem wszelkie badania naukowe temu przeczą - mówi prof. Świdziński.

Szczęście w nieszczęściu, gdy głuche dziecko urodzi się w rodzinie Głuchych. Z domu wyniesie znajomość Polskiego Języka Migowego. Jego rozwój poznawczy będzie przebiegać tak jak słyszącego dziecka wychowanego w słyszącej rodzinie.

Ale jeśli głuche dziecko urodzi się słyszącym rodzicom, nierzadko pozostaje w językowej próżni do czasu, kiedy pójdzie do szkoły, w której zetknie się z Głuchymi. Dopiero od nich uczy się migać.



Językowa proteza

Ustawa o języku migowym może to zmienić. - Jest jednak jeden warunek - powinien się w niej znaleźć zapis jasno mówiący o tym, że istnieje SJM (sztuczny język) i PJM (naturalny język Głuchych) - mówi członkini komisji konsultacyjnej zajmującej się ustawą Małgorzata Czajkowska-Kisil. - Głuchy sam powinien sobie wybrać tłumacza, jakiego woli. Zaręczam, że ogromna większość wybierze PJM. Tłumacza SJM po prostu nie zrozumie - on gada po polsku, tylko że na migi. Jeśli nie zapiszemy tego rozróżnienia, sytuacja będzie taka jak do tej pory - ludzie nie będą mieć pojęcia o tym, że w Polsce istnieją dwa systemy. Nauczyciele, tłumacze będą się zapisywać na kursy SJM (które ze względu na oralistyczną spuściznę są o wiele bardziej rozpowszechnione) z przekonaniem, że uczą się języka polskich Głuchych, a potem zdziwią się, że owi Głusi (na przykład dzieci w szkole) nie będą ich rozumieć.

Na świecie wiele krajów ma podobne ustawy. Tak jest na przykład w USA (gdzie istnieje nawet uniwersytet z wykładowym Amerykańskim Językiem Migowym), Szwecji, Estonii, Czechach. Tam badania nad naturalnymi językami migowymi są o wiele bardziej zaawansowane i nikt nie ma wątpliwości, że to prawdziwe języki. Nikt nie usiłuje forsować dla Głuchych sztucznych językowych protez.

Tymczasem w Polsce badania nad PJM są w początkowej fazie. - Nie mamy wielkiego przebicia - mówi kierujący nimi prof. Świdziński. - Dlatego naturalny język polskich głuchych może przegrać z SJM, bo SJM jest łatwiejszy dla słyszących, a nauczyciele, którzy się nauczyli SJM na kursach, na pewno nie zechcą uczyć się kolejnego języka. To będzie porażka edukacyjna głuchych! Bo z czysto językowego punktu widzenia głusi Polacy, choć to obywatele polscy, nie są Polakami. Ich rodzimym językiem polski z pewnością nie jest. Mowa polska jest niedostępna ich zmysłom. Jeśli nie da im się języka migowego, pozostaną niemi.

Wiele badań pokazuje, że idealnym modelem dla głuchych dzieci jest edukacja dwujęzyczna. Najpierw głuchy uczy się Polskiego Języka Migowego, potem - pisanej formy polszczyzny fonicznej. A dopiero na końcu, jeśli chce i potrafi, uczy się mówić po polsku.

By jednak było to możliwe, PJM musi zostać prawnie usankcjonowany. Będzie to tym łatwiejsze, im więcej osób w naszym kraju będzie mieć świadomość wyjątkowości języka i kultury Głuchych.

Ludzi, którzy odmawiają Głuchym prawa do ich języka, niesłyszący nazywają (mało pochlebnie) audystami. Audysta gardzi głuchym. Usiłuje za wszelką cenę go naprawić. Audysta nie uważa języka migowego za pełnoprawny język. Audysta nie uważa głuchych za Głuchych.

Nie bądź audystą.
13:42, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (18) »
sobota, 05 kwietnia 2008

Zainspirowane notką Kominka.

Prawie każde województwo w Polsce ma swój tzw. sms ratunkowy przeznaczony dla osób niesłyszących.
Pod ten numer osoby zagrożone w różnym stopniu (kradzież, rabunek, napad, przemoc fizyczna, wypadek, itd) mogą wezwać odpowiednie siły - policję, pogotowie ratunkowe lub straż miejską.

W Krakowie mamy numer 515 251 986.

W Opolskiem działa numer 695 872 356.

W Zachodniopomorskim osoba niesłysząca musi się stawić w tamtejszym oddziale PZG i wypełnić stosowny formularz. Policja nie podaje swego numeru do publicznej wiadomości. (Mam nadzieję, że ktoś tu napisze?)

W Pomorskiem system łączności jest pod numerem 697 058 112. Policja po odczytaniu wiadomości zawiadomi kogo trzeba.

W Poznaniu - 697 061 112.

W Elblągu pomoc można wezwać pod numerem 694 412 000.

W Kaliszu mamy numer 697 O62 112.

W Rudzie Śląskiej osoby niesłyszące mogą wewać pomoc pod numerem 603 880 887.

Na Śląsku katowicki Komendant Policji odbiera smsy pod numerem 695 997 997.

I w Olsztynie - numer 697 112 112.

W okolicach Wrocławia aktywny jest sms ratunkowy 608 302 302.

Trzeba pamiętać, że nie wolno wysyłać smsów o treści żartobliwej, gdyż grozi to wysoką grzywną lub odpowienią karą. Przekazany sms jest natychmiat identyfikowany - policja lokalizuje właściciela numeru telefonu.

źródło: Deaf.pl

---

Aby nie zostać uznanym za wariata czy żartownisa w treści SMS należy wpisać:

1. Kogo chcesz wezwać? Policję? Pogotowie? Straż pożarną?

2. Swoje imię i nazwisko

3. Powód wezwania i miejsce? Opisać krótko, np. "Napad w sklepie BLABLA ul. Pleple" (do policji), "Zawał serca babci, ul. .." (do pogotowia), czy "Pożar mieszkania na 1 piętrze, przy ul. Pleple" (do straży pożarnej")

---

Reagujcie zawsze!

Noście ze sobą czynny telefon!

Jeśli nie jesteście sami - wciągnijcie w to otoczenie!

Ludzie się boją/nie chcą? zrobić pierwszego kroku - TY MOŻESZ ZROBIĆ.

---

Ja ratowałam kilka razy ludzi, budziłam pijaków, pisałam z nimi wielkimi literami na notesie, rozdzielałam bijących się, po prostu wchodząc między nimi, a ostatnio w tramwaju w godzinach szczytu kazałam smarkaczowi (kibolowi Legii) zgasić papierosa(!).

W każdym z tych przypadków - zawsze byli w pobliżu przechodnie, czy współpasażerowie. I oni nie reagowali, dopóki ich o to nie prosiłam...

Smutne, znieczulica panuje wszędzie x:(

---

Oto mój wpis z 2 lat temu na Deaf.pl

Witajcie ludziska!
Ten temat nasunął mi się przedwczoraj, jak jechałam z Piotrem tramwajem.
Na którymś przystanku spojrzał w okno i wpatrywał się.. Spojrzałam i ja.
Tam jakiś chyba pijany facet leżał obok ławki, na wznak, głowa jego skierowana była do dachu przystanku. Na tym przystanku do tramfaju, którym jeżdziliśmy, wsiadło dwóch chłopaków z tej strony, gdzie leżał facet.
Piotrek był oburzony, że nikt nie pomaga mu, że trzeba temu facetowi pomóc zmienić pozycję (na bok) i wyczyścić palcem jego gardło (żeby nie udusił się wymiotując i połykając leżąc na wznak).
Upewniłam się, czy naprawdę by pomógł, gdyby tam był. Piotr potwierdził.
I naszła mnie refleksja...

Że nie będę mogła nikomu pomóc!

Teoretycznie znam zasady pierwszej pomocy, jak ułożyć nieprzytomnego, kto potrzebuje wody, a kto nie moze napić się wody, kogo wynosić na dwór, i oczywiście reanimację (ćwiczyłam w liceum).
Jednak tak mi brakuje pewności siebie, że bym się bała zrobić błąd, i w efekcie - zabić go, albo uszkodzić..
I do tego nie mogłabym kogoś uspokajać słowami, a to podobno bardzo pomaga. Zwyczajnie nie umiem mówic.. A mogliby się przestraszyć mojego bełkotania, jako zły omen, i wiadomo co by było..
I nie mogłabym nawet wzywać pomocy x:(( Nadal nie ma w całej Polsce możliwości wysłania smsa do pogotowia x;// Najwyżej dałabym komuś mój telefon, żeby wezwał pomoc..
Mimo to doskonale zdaję sobie sprawę, że pomagając komuś, pomagam sobie... I że zawsze mogę być na miejscu osoby potrzebującej pomocy...

A Wy jak? Pomogliście komuś? Umiecie udzielać pomocy? Pomoglibyście?

15:15, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 kwietnia 2008

Taaak... "Każdy może tańczyć".

Damian Piasek z Radomia, 17 latek, wziął udział w programie TVN. Nie przeszedł prób, ale pokazał się!

BRAWA MU ZA TO!

01:34, w-swiecie-gluchych , YouTube
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2

[Księga gości]

statystyka Serial internetowy dla głuchych ZOBACZYĆ CISZĘ
=\