Informacje o Nas, naszych problemach i radościach
środa, 30 lipca 2008

"Błędy" Jakuba Małeckiego

 

 
Ten i pozostałe, z opisami - zapraszam do Książki.TV
14:33, w-swiecie-gluchych , YouTube
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 lipca 2008

Beczka śmiechu

bez sensu

sjm

komentarze na deaf?


Dzisiaj o 22:49:40 misiapysia - zanim by się ze mną dogadał to bym skonała <śmiech>
Dzisiaj o 22:50:15 misiapysia - ale bym od razu dostała oststnie namaszczenie - to cieszy
Dzisiaj o 22:54:46 misiapysia - fikus w tle i paląca się świeczka mówią o jednym - o rychłej śmierci poszkodowanego
Dzisiaj o 22:55:46 misiapysia - Panie świeć nad duszą rannego głuchego

O co chodzi?

Materiał TUTAJ

PS. ZEROWA MIMIKA! A gościu (a raczej księdzu) pokazuje, jak mu mówić, że jest bezpieczny. Z tak pokerową twarzą? x:/

22:59, w-swiecie-gluchych
Link Komentarze (11) »
piątek, 25 lipca 2008

Ostatnio mnie już znudziło się sprawdzanie stanu konta w bankomatach swojego Banku. A wiedziałam, że mój Bank oferuje sprawdzanie konta on-line. Postanowiłam pójść do Banku i załatwić to raz a dobrze.

Oto, jak to było... A jeszcze jedno: pismo kursywą oznacza wypowiedzi foniczne; a pismo zwykłe - wypowiedzi pisemne.

Dzień 1.

J(a): Dzień dobry, chciałabym mieć dostęp do swojego konta przez Internet. Zgubiłam już dawno jednorazowe kody, i chciałabym mieć dostęp na swoje nazwisko, ze swoim hasłem

P(racownica Banku)1: Proszę wsunąć kartę klienta(?)

J: <wsuwam>

P1: <coś tam sprawdza> Pani otrzymała pin do serwisu, prawda?

J: Tak, ale kompletnie nie mam pojęcia, gdzie jest pin. Mogę otrzymać nowy?

P1: Och. Dobrze, proszę popatrzeć na swoje dane <wyjmuje i pokazuje mi wydruk> Wszystko się zgadza? Numer telefonu też?

J: Nie, zmieniłam numer telefonu.

P1: <Coś mówi>... numer telefonu

J: <podaję jej nr telefonu na kartce>

P1: Proszę przyjść jutro, bo jeden dzień potrwa dodawanie numeru telefonu do bazy. Jutro będzie konsultant

Dzień 2.

J: Dzień dobry

P2: O dzień dobry. Miała Pani wczoraj sprawę z inną pracownicą, prawda?

J: Tak, ale nie widzę jej tutaj.

P2: <wskazuje>

J: Tak, to ta.

P2: <podchodzi do P1 i o czymś gadają. Wraca i prosi o dane z karty. Wsuwam> Proszę sprawdzić, czy telefon się zgadza.

J: <zerkam i potwierdzam, że się zgadza>

P2: Czy ma Pani kogoś słyszącego, żeby odebrał za Ciebie telefon?

J: Co? Musi być weryfikacja? Nie możecie po prostu zaakceptować ten numer i już?

P2: Nie. Bezpieczeństwo.

J: A może Pani odebrać?

P2: Och, mogłabym <szeroki uśmiech>

J: <szukam telefonu. Ups, zostawiłam w domu> Telefon jest w domu, ew. odebrałby mój narzeczony, może być?

P2: Nie, musi to być kobieta, która może rozmawiać przez tel i zna Twoje dane. <wręcza mi wydruk i pokazuje, które dane trzeba znać>

J: Nie mogę no, nie mieszkam ze słyszącymi kobietami, musiałabym jechać do Mamy do pracy jutro. Za dużo zachodu, może po prostu przyjdę znowu jutro?

P2: Dobrze, przyjdziesz jutro, tak?

J: Tak. Do zobaczenia

Dzień 3

J: Dzień dobry, mam telefon:)

P2: Świetnie, to powiadomię konsultanta. Proszę o dane <po raz kolejny wydruk>. Może mi Pani zostawić telefon i zaczekać na krześle? Jak odbiorę, zawołam Pani, to Pani sobie wpisze pin.

J: Dobrze

<i potem babka rozmawiała przez tel, podawała moje dane, po chwili było zamieszanie z wyborem pin, nie wiedziałam, że trzeba go wstukać do telefonu, sądziłam, że trzeba podać pin przez tel>

I tak się skończyło.

Nie jest tak trudne, co? Można prosić o nietypową pomoc pracowników x;)

--

Do zakładki z blogami Głuchych dodałam dwa: Wietrznie i Implantowani - zapraszam x;)

22:09, w-swiecie-gluchych
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 lipca 2008


UWIERZ W ANIOŁY

Uwierz w Anioły
nawet jeśli ich skrzydła są czarne
Uwierz w Diabła
choćby na jego rogach spoczywała
płonąca aureola

Uwierz w ślepą miłość
i równie ślepą nienawiść
Uwierz w słowa, z których szydzi czas
Uwierz w strach

Uwierz oczom i spragnionym dłoniom
obrazom pełnym barw i zaklętego
Milczenia
Uwierz w dotyk, w muzykę i w głos,
i w ciszę
Uwierz w tysiące codziennych spraw

Któregoś dnia uwierz
we mnie

Tomek Jakubiak

22:34, w-swiecie-gluchych
Link Komentarze (2) »

A Wy to umiecie? Kliknijcie TU

Oto przykładowe mimiki:

Jak ją odcyfrujecie?...

Poniżej odpowiedź:

===

John Malkovich

1. Młody, naiwny aktor przyjechał do Hollywood. Jego agent zatelefonował i powiedział, że dostał dużą rolę w filmie, na podstawie scenariusza George Clooneya. Film opowiada o miłości.
2. Jesteś budowlańcem i siedzisz ze swoimi kumplami przed budową i wcinasz lunch. Krzyczysz do seksownej laski, który przechodzi obok: "Ej, piękna, nie chcesz popatrzeć, co mam dzisiaj na śniadanie?"
3. Jesteś dealerem średniego szczebla z dużą zaległą płatnością dla mafii i otrzymujesz właśnie wiadomość, że jeden z twoich ulicznych sprzedawców stracił właśnie ogromy zapas kokainy w "jakimś takim podmuchu wiatru..."

===

To co jest dla Nas, Głuchych, chlebem powszednim, dla niemigających jest to sztuką aktorską.

Czyż to nie fascynujące? x:)

13:12, w-swiecie-gluchych , Komunikacja
Link Komentarze (3) »
środa, 23 lipca 2008

Echo Warszawy, 21.07.2008

Jestem dumna bo jestem Głucha

Olga ma 23 lata. Studiuje na Uniwersytecie Warszawskim. Uwielbia czytać książki i recenzować je w internecie. Jest Głucha. O codziennym życiu w Warszawie, nadziejach, marzeniach i Kulturze Głuchych rozmawiamy z Olgą Szurik, oraz ludźmi na co dzień pracującymi z osobami niesłyszącymi.


Kto to jest Głuchy?


Głusi pisani wielką literą to osoby, dla których język migowy jest podstawowym narzędziem komunikacji. Z medycznego punktu widzenia posiadają niepełnosprawność, ale podejście kulturowe zupełnie zmienia obraz ich głuchoty.
– Jesteśmy mniejszością językowo-kulturową, a nie niepełnosprawnymi ludźmi! Dla większości głuchych polski jest językiem obcym. Aby zachęcić ich do czytania, nabywania i rozwijania języka polskiego recenzuję książki w portalu YouTube pod nickiem OlkaaWwa. To, co mnie fascynuje to właśnie odrębna Kultura Głuchych. Chciałabym po sobie zostawić jakiś ślad w walce o nią. Interesuje mnie sposób migania, różnice w szyku zdań, regionalizmy. W przyszłości, jeśli będę mieć niesłyszące dzieci, chciałabym wszczepić w nie poczucie dumy z bycia Głuchym – mówi Olga Szurik.

Plusy Stolicy

Codzienne życie Głuchego w Warszawie staje się coraz łatwiejsze. – Podoba mi się, że w metrze zainstalowano ekrany, i wyświetlają się komunikaty dotyczące pociągów – mówi Olga. Inne plusy przystosowaniu miasta wymienia Kajetana Maciejska-Roczan, prezes Oddziału Mazowieckiego Polskiego Związku Głuchych. – Uruchomione zostały specjalne alarmowe numery sms do Straży Miejskiej i Pożarnej, oraz nr faksu do powiadamiania Pogotowia Ratunkowego. Ponadto w każdym urzędzie jest osoba przeszkolona w zakresie podstawowej znajomości języka migowego. Bardzo cenna pod względem kształtowania przyjaznych nam postaw społecznych była inicjatywa zatrudnienia osób niesłyszących w kasach sieci Carrefour, a później Auchan.

Czego brakuje?

- Na dworcach PKP i PKS muszą być wyświetlane informacje na ekranach o zmianach torów, bądź stanowisk. Przed drzwiami gabinetów lekarskich powinna być informacja, że lekarz właśnie bada pacjenta. Ważne są automaty z biletami ZTM, aby unikać kupowania u kierowcy, bądź w kioskach. W kinach, każdy film powinien mieć seanse z napisami, a w teatrach przydaliby się tłumacze bądź ekrany z tekstem – wymienia jednym tchem Olga. – Wciąż brakuje specjalistów od spraw rehabilitacji i wsparcia społecznego, oraz wykwalifikowanych tłumaczy języka migowego. Ogromnym udogodnieniem byłyby też bezpłatne przejazdy komunikacją miejską dla niesłyszących mieszkańców Warszawy. Należy pamiętać, że Głusi muszą często przemierzać całe miasto, żeby cokolwiek załatwić – dodaje Maciejska-Roczan.

Ustawa o Polskim Języku Migowym

Od lat oczekiwana przez Głuchych Ustawa o Polskim Języku Migowym ma szansę wejść w życie podczas tej kadencji parlamentu. Dlaczego tak ważny jest ten akt prawny?
– Będzie to akceptacja języka migowego i danie mu takich praw, jakie przynależą językom mniejszości narodowych w Polsce. Wreszcie język migowy, ten który stworzyli głusi podczas codziennych rozmów, zostanie uznany i doceniony jako świadectwo potęgi ludzkiego umysłu i kultury społeczności niesłyszących w Polsce – mówi dr Tadeusz Adamiec, dyrektor Instytutu Głuchoniemych w Warszawie. O swoich nadziejach opowiada też Olga. - Marzę o tym, że dzięki ustawie zostanie wprowadzone dwujęzyczne nauczanie dzieci głuchych, gdzie Polski Język Migowy będzie pierwszym językiem, a język polski pisemny drugim. Wejście ustawy w życie powinno być też impulsem dla firm, urzędów i wszelkich instytucji do zatrudniania tłumaczy, czy organizowania szkoleń języka migowego. Pomoże to nam, Głuchym, w poszukiwaniu pracy w tych miejscach – dodaje.

- Najciekawsze jest to, że najzagorzalszymi zwolennikami mowy migowej są najlepiej wykształceni, często doskonale mówiący młodzi niesłyszący, którzy są miganiem zafascynowani. To są prawdziwi „wojownicy o język migowy" – puentuje Tadeusz Adamiec. Życzymy powodzenia w walce o Kulturę Głuchych.


Piotr Babicki

--

Dziękuję, Piotrze x:)

20:21, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (3) »
środa, 16 lipca 2008

Dziękuję, Przemku, za wskazanie x;) 

Zapraszam do lektury dyskusji na temat wizyty głuchych na filmie "Hancock"

Dla leniwych:

1. gość

Wróciłem właśnie z premiery Hancocka (...) Zajęliśmy nasze miejsca i czekaliśmy aż zacznie się film. (...). Goście przed nami okazali się głuchoniemi. Pierwsze co mnie zdziwiło to sama ich obecność w kinie. Tracą przecież połowę wrażeń i odczuć z filmu, nie mogą między innymi posłuchać soundtracku, który w tym przypadku był naprawdę dobry. Druga rzecz, która mnie zdenerwowała, to ich rozmowy. Niby cisza ale sześciu, albo i lepiej, głuchoniemych non-stop machający łapami to lekka przesada. Jeden na dodatek jadł chipsy i nie zdawał sobie sprawy jak szeleścił paczką. (...)

2. gość (Jasiu Ciast)

... a najgorsze było że ci głuchoniemi cały czas gadali. (...)

3. gość

Po drugie straciłem respekt do Jasiu Ciasta ponieważ okazał się być zbyt "wrażliwym człowiekiem i zamiast walnąć głuchoniemego dryblas w tyl głowy by się łaskawie przesunął i nie zaslaniał mu napisów, postanowił to przeboleć tylko dlatego, że ów dryblas miał problemy. To, że los potraktował go tak, a nie inaczej, wcale nie upoważnia go do tego by psuć wrażenia i doznania jakie płyną z oglądania filmu. Poza tym przyznam wam racje, mogli trochę mniej GADAĆ ^^.
(....) jednak imho film spełnił swoje zadanie - naprawdę dobrze się bawiłem, a jedyne co mi przeszkadzało to te rozmowy głuchoniemych patafianów siedzących przed nami. (...)

Jakieś głosy "broniące" głuchych? A jakże x:P

4. gość

W tym momencie nie chodzi mi o film i opinie o nim, tylko wpisy PATAFIANA któremu przeszkadzają głuchoniemi w kinie(facet na wózku inwalidzkim tez by zapewne przeszkadzał jak by mu kolko skrzypnęło w czasie projekcji?), oraz wpis drugiego, który uważa, że niesłyszacy powinien ogladać film tylko w domu, albo -no już nie wiem?- czytać tylko recenzje?? Bo po co ma ogladać prawda jak NIE SLYSZY??

Niepopisaliście sie tymi wpisami.

1. gość

Żal to ta pieprzona demokracja, w której wszyscy mają być równi. Nie byłeś z nami w kinie więc nie wiesz jak się zachowywali, a powiem Ci, że zachowywali się skandalicznie, cały czas hałasowali torbami po chipsach, siorbali z tych swoich litrowych Coca-Coli i machali łapami. Skoro są traktowani tak samo jak inni to dlaczego nie stosowali się do powszechnie uznawanej zasady mówiącej o tym, że w kinie się nie rozmawia? Równie dobrze mogli być ślepi i tak tyle samo wynieśliby z tego filmu - nic. Nawet nie raczyli się zainteresować tym co się dzieje na ekranie. PATAFIANY to ludzie, którzy organizują takie wyjścia tylko dla tego, by jako opiekun obejrzeć film za friko, bądź z kosmiczną zniżką. Niedługo zaczną się ściany wspinaczkowe dla osób na wózku inwalidzkim, wystawy malarskie dla niewidomych i koncerty dla głuchych, ale w Twoim mniemaniu to tacy sami ludzie jak my tak?
I tak odnośnie mojego życia, które bagatela nie jest chyba Twoją sprawą, nie jest ono smutne, ba, nawet całkiem niezłe bym rzekł. Tylko, że nie mam kasy jak lodu by fundować sobie przygody na nartach w Alpach bądź w hotelu na Karaibach, dla mnie "przygodą" są chwile spędzone z moimi przyjaciółmi, dobre, złe jak i te kompletnie gówniane.

Jasiu, chyba zapomniałeś wspomnieć o tym, cytuję "Pieprzonym, głuchym pedale", który skutecznie zasłaniał Ci napisy przez połowę filmu?
Żenada i dno.

i tak dalej....

---- Więc co?

Po pierwsze. My to rozumiemy. Zasady w kinie:

1. Nie szeleścimy! Jeśli jesteśmy w kinie, bierzemy najwyżej do przekąski to, co dają w kinie, popcorn. Ja nie biorę niczego.
2. Nie siorbiemy! Nie pić wielkimi, czy szybkimi łykami, nie siorbać, nie robić bąbelek, nie bawić się puszką/kubkiem, nie zgniatać, nie stukać słomką o dno
3. Nie stukamy, nie hałasujemy po prostu niepotrzebnie

Ale!

Żeby nie rozmawiać?! Dlaczego "ludziom" przeszkadzało to, że migali? Czyżby migali tak, że zasłaniali ekran? Bo w jednym z wpisów chodziło tylko o to, że jeden z głuchych był niebotycznie wysoki. Ale samo machanie przeszkadza? No żesz kurde...

No i!

Co kogo obchodzi, że nie mamy pełnego odbioru? A może mamy pełniejszy odbiór filmów? Większa wyobrażnia przestrzenna, dotykowa, smakowa, czy siakowa... Ja nie wiem, bo nigdy nie byłam słysząca. I bardzo dobrze!

Acha i jeszcze jedno!!!

Ten ostatni podkreślony na czerwono cytat: jest naprawdę żenujący. Dlaczego ludzie są tacy ograniczeni? Bo jak wiemy, są koncerty dla głuchych! Są trasy rowerowe dla niewidomych! Są skoki spadochronowe dla osób na wózku inwalidzkim!!!

Taa.. "demokracja to żal" x:/

---

Byłam na premierze Hancocka z 2 głuchymi (no prawie głuchymi x;P) i nie gadaliśmy, jedliśmy tylko popcorn, pełna kulturka x;P To nie takie trudne...

21:47, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (19) »

Wyniki własnych obserwacji:

1. Związki Głuchych się tworzą najczęściej na imprezach i przez internet (chat ONSI.pl, albo chaty w Camfrog'u)

2. Ludzie się zakochują najczęściej dlatego, że DOBRZE się rozmawia. Mniej się liczy forsa, uroda, a już najmniej się liczy - odległość od ukochanej osoby (a często parami zostają osoby mieszkające nawet w odległości 400 km od siebie)

3. Są śluby, są dzieci, są rodziny. Nie jest NICZYM dziwnym związek głuchych. Podkreślam to, bo dochodzą też mnie słuchy, że ludzie się dziwią: Jak to? To oni żenią się?

4. Istnieją też związki mieszane, częściej słyszącą stroną jest kobieta. Większa wrażliwość? Otwartość? Ja osobiście uważam, że jednak coś jest na rzeczy z tym całym SWOIM ŚWIATEM. Że wcześniej czy później wynikną problemy z powodu "odmienności" partnera, które najczęściej prowadzą do rozstania. "Bo ona nie rozumie, że jestem głuchy (a więc INNY).

Wnioski?

1. Pary, które poznały się po raz pierwszy na imprezie, zwykle się całują, obmacują, a potem... nastaje ranek. "Och, ten facet jest brzydki! Jak mogłam nie zauważyć, że jest tak niski?" (w ciemności wszystkie koty są ... piękne? x;P) - tak jak u mnie było x:P Jednak nie zawsze tak jest.. Gdyż na imprezach jest zwykle też doskonała okazja do długich rozmów, ignorując miliony znajomych kręcących się obok.

2. Pary, które poznają się przez internet - mają dużo lepiej, zwłaszcza, jeśli komunikują się za pośrednictwem Camfrog (przypominam, że jest to komunikator, na chatach których wymaga posiadania włączonej kamerki). Mogą rozmawiać, mogą migać, mogą się widzieć. Ale - odległość?

3. Co do samej odległości, w młodszym wieku niezbyt przeszkadza. Weekendy, ferie, wakacje. Długo długo się nie widzieli, a potem 3 dni do miesiąca nocowania u "ukochanej". Nieco to pokrętne, nie? Jednak ludzie potem są starsi, mają pracę. Robi się trudniej, trzeba wtedy dużych pokładów miłości, cierpliwości oraz zmysłu strategicznego: Gdzie, kiedy, jak się spotkać? Kto u kogo? Może wyjechać gdzieś? A kasa?...

4. Na ślubach głuchych nigdy nie byłam, więc nie mogę o tym pisać, a szkoda... A już gorzej jest, że nie byłam też na ślubach i weselach słyszących - miałabym porównanie. Cóż, czas pokaże x:)

5. Ludzie głusi są różni. Różne są stopnie ubytku słuchu, różny sposób wyrehabilitowania, różne wychowanie, różne rodziny, z których się wywodzą. Efekt? Uderzająca mieszanka opinii i przesądów na temat wychowywania własnych dzieci. Łatwiej(?), gdy rodzą się dzieci słyszące. Wtedy je często posyłają słyszącym członkom rodziny, a potem "szkoła masowa robi swoje". A co z dziećmi głuchymi? Implantować? Rehabilitować? Do masowej? Integracyjnej? - Mnie też te wątpliwości czekają... Nie swoje, lecz mojego ukochanego Rysia. Ja wiem, jak chcę wychowywać swoje dzieci.

6. Mieszane związki. Jak powiedziałam, to nie jest zbyt dobre rozwiązanie. Byłam w różnych związkach, a najlepiej się czuję w obecnym związku (nie tylko dlatego, że to OBECNY, który, mam nadzieję, się skończy ślubem i życiem w szczęściu aż do śmierci). Gdyż mój partner jest słabosłyszący, rozmawia w języku migowym, i mówionym (nieco już gorzej), i mamy wiele wspólnych tematów. Hy... x:)

No i co? Jesteśmy inni od "normalnych"? Nie sądzę...

A więc ... KOCHAJMY SIĘ! Hy hy

21:29, w-swiecie-gluchych
Link Komentarze (10) »

[Księga gości]

statystyka Serial internetowy dla głuchych ZOBACZYĆ CISZĘ
=\