Informacje o Nas, naszych problemach i radościach
środa, 26 sierpnia 2009

Zakończyliśmy testy firmy SONO istniejącej w Warszawie.

Według oficjalnej strony SONO w Warszawie są cztery placówki.

Zaczęliśmy od tej na Banacha, bo do niej mieliśmy najbliżej.

I co się okazało? Że tam jest inna firma - Medicus. A gdzie SONO? I dlaczego na stronie widnieje nieaktualny adres?

Odsyłali mnie tam do SONO na Foksal.

No dobra, jedziemy do tej na Puławskiej, bo stąd mamy bezpośredni autobus. Foksal potem, potem.

PUŁAWSKA 24

Na Puławskiej tylko jeden facet. Młody. Który chyba zapomniał, jak się uśmiecha. Gdy się zorientował, że ja nie polegam na słuchu, zwracał się głównie do mojego narzeczonego. Nieładnie, Panie, nieładnie.

Nawet się nie przedstawił x:P

Badanie słuchu - tylko z dużymi słuchawkami (przewodnictwo powietrzne). Nie korzystał ze słuchawek do badania przewodnictwa kostnego, dziwnie!

No i się okazało, że baaardzo mi spadł słuch, definitywnie mam już tylko resztki słuchowe.Wiele dźwięków "czułam" na uchu, ale nie docierały do środka. A wysokie dźwięki, których nie słyszałam, odbierałam jako też kłujące... Ooops.

Facet mówi, jest aparat dla mnie. Siadam, przymiarki robimy. Ani razu nie powiedział (tak jak powinno), że powinnam się przyzwyczajać do aparatu 2 tygodnie. Że można na raty brać. Że są refundacje (chociaż informacja o refundacji z NFZ i PCPR widniała na witrydnie). Za to powiedział o fundacji Polsatu, która mogłaby pokrywać część kosztów. Zapytał się mnie, do jakiej szkoły chodziłam. Jak odpowiedziałam, powiedział, że jest duża szansa.

Niestety, miał na stanie tylko jeden aparat do mojego ubytku. Zaprosił mnie nazajutrz, to będzie miał drugi, i sprawdzimy.

Przyszliśmy. Przymierzam. Oooch, ten facet ma strasznie "drapiący" głos. A gdy mój narzeczony też coś mówił - oooch, ale słodki głos, gładki i miły. Pierwszy raz w życiu w końcu go usłyszałam x:) A Mała wtedy spała, czy też była grzeczna i nie krzyczała.

Jeszcze jedno - ten facet wydawał się niedowierzający, gdy powiedziałam, że go słyszę, ale nie rozumiem. Próbował chyba innych ustawień. Miał naprawdę zdezorientowaną minę, gdy powiedziałam, że nigdy nie rozumiałam ze słuchu. Jak dodałam, że chcę aparat tylko do muzyki, to chyba w końcu wyluzował. Ciężko powiedzieć, miał, jak jeden z wielu słyszących, martwą twarz.

Pożegnaliśmy się, wykręciłam się od konkretów twierdząc, że muszę najpierw obadać tą fundację Polsat.

Bardzo mnie głowa bolała... wiadomo, 7 lat nie miałam na uchu aparatu...

FOKSAL 16

Co, trzeba umówić się na wizytę? Eee.. następny dzień!

I jesteśmy. Babka umiała migać! Ale miała wielki dekolt (błąd), który mnie rozpraszał, gdy do mnie mówiła/migała. A do R. mówiła, często nawet nie utrzymując kontaktu wzrokowego (błąd!).

Znowu badanie słuchu, tym razem pomijałam dźwięki, które "czułam", ale nie "słyszałam". Ooch, jeszcze gorszy audiogram. I znowu bez badania przewodnictwa kostnego.

I ta babka powiedziała, że dla mnie tylko IMPLANT. Wzdrygnęłam się, i NIE NIE NIE. Ona mi go doradzała, jako pierwszego argumentu użyła "ZA DARMO - NFZ W CAŁOŚCI POKRYWA!" Potem dodała mimochodem, że koszty to tylko baterie, które często trzeba wymieniać. Za bardzo na implant naciskała, nie zważając na moje protesty (błąd)

W końcu po paru minutach powiedziała "Spróbujmy, może będą dobre aparaty dla Ciebie". Przymierzałam dwa. I co, nawet były za głosne. To o co chodzi? Wolę aparaty!

Na szczęście, Mała wtedy zaczęła kwilić, i testowaliśmy słuch (bez patrzenia na Nią). Spoko, słyszałam ją i odróżniałam jej dźwięki od innych.

SZASERÓW 28

Lipny adres? Szaserów 28, a znaleźliśmy tylko ulice do numeru 14, i od 36. Pomiędzy tymi numerami tylko krzaki, drzewa, jakaś żwirowa dróżka. R. tam zajrzał, i też nigdzie nie ma. Pytał okolicznych mieszkańców - nic nie wiedzą o salonie protetycznym.

Znów na BANACHA - Medicus.

Tylko R. tam był i obadał od wewnątrz.

Pełen profesjonalizm - bardzo wyraźnie mówią, wolno, zwracając się wprost do niego .

Lokal czyściutki, pełno folderów pod ręką.

Badanie słuchu bardzo zaawansowane, z testowaniem słuchu z szumem, z rozumieniem słów (liczby, i pojedyńcze słowa). Profesjonalny raport.

Długie rozmowy, dokładne wypytywanie.

Ale - wymagane skierowanie na aparaty - to wtedy zaczną mu dopasowywać. Czy to nie przesada? Nie wiem, ale R. był zachwycony poziomem Medicus w porównaniu z SONO.

 

Jednak według ankiety audytu - zabrakło pytań o prowadzący tryb życia, aktywności. Przecież też na jego podstawie trzeba dobrać aparaty...

08:02, w-swiecie-gluchych , Moje sprawy..
Link Komentarze (2) »
środa, 12 sierpnia 2009

Mało kto wie, że świat Głuchych jest dosłownie Światem Głuchych. Że Głusi w jego obrębie poruszają się, zderzają, i wszędzie ze sobą stykają, opleceni i spleceni ścisle ze sobą.

Zawsze mówimy: "Jaki ten świat mały". To szczególnie dotyczy Głuchych.

Każdy z nas ma znajomych w całej Polsce. I zawsze jest tak (przynajmniej w moim przypadku), że nawet jak nie znam jakiejś Głuchej osoby, to na pewno znam kogoś, kto jest z Tą osobą blisko x:)

Ma to swoje plusy i minusy.

Plusy:

- można nawiązać szybki kontakt ze wszystkimi,

- nie ma problemu z podtrzymywaniem kontaktu,

- można rozmawiać ze wszystkimi, rozwijając swój PJM poprzez oswajanie mimochodem regionalizmów

- dzięki tym kontaktom PJM również się wzbogaca, rozszerza się i utrwala,

- ostrożność przy relacjach międzyludzkich (wiemy, że ktoś kogoś zna, i może polecieć z językiem), zarówno w grupie, jak i sam na sam

- gdzie pójdziesz, impreza, klub dla Głuchych, albo na zawody sportowe - zawsze masz z kim pogadać x:) Toteż nie rozumiem, dlaczego tak wiele osób głuchych nie chce jeździć na imprezy, twierdząc, że byliby tam sami, i się nudzili. Nawet argumentacja, że na niejscu będą znajomi nie pomaga - twierdzą bowiem, że... nie lubią sami jechać na miejce... idiotycznie, prawda? cóż, plemię tak towarzyskie, że aż nie bywa na imprezach, jeśli nikt nie dołączy do nich w drodze pociągiem...

Minusy:

- PLOTKI, które czasem rujnują życie zbytnio wrażliwej osobie,

- strach przed nietypowymi zachowaniami, czy decyzjami, czy poglądami (Nie, nigdy nie wstąpię na MISS, cała Polska będzie się ze mnie śmiać. Nie, nie pójdę na studia, przecież sobie nie poradzę, bo moi znajomi nie poszli na studia itd.),

- brak możliwości zachowania dyskrecji. Nie ma tak naprawdę prawdziwych przyjaciół, którzy zachowają tajemnicę. Gdy jedna taka osoba szepnie jedno zdanie tylko jednej jedynej osobie - nie ma siły, cała Polska się dowie. A nasza mentalność jest taka, że jesteśmy bezpośredni, i wprost powiemy danej osobie "O, to Ty to taka i siaka, taak?"

- płytkie relacje międzyludzkie (mówię o sobie...)

..

jeszcze ten temat będę rozbudowywać:)

16:09, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (1) »

[Księga gości]

statystyka Serial internetowy dla głuchych ZOBACZYĆ CISZĘ
=\