Informacje o Nas, naszych problemach i radościach
piątek, 28 września 2007

Źródło: deaf.pl

Czy wiecie, że... liczbę ludzi na świecie, dla których język migowy jest preferowanym sposobem kontaktu, szacuje się na 70 milionów???

Czy wiecie, że... 98% (tak!!!) głuchych dzieci na świecie jest edukowanych bez kontaktu z językiem migowym ??? (dane WFD z 2005 roku)

Dlatego 29 września będzie dniem żałoby i protestu wśród Głuchych na całym świecie... a także dniem solidarności i nadziei...

Gdzie MY będziemy tego dnia?

W USA ten szczególny Tydzień i Dzień nazywa się Tygodniem i Dniem ŚWIADOMOŚCI Głuchych - ważne słówko: AWARENESS...

Poniżej link do kalendarza Światowej Organizacji Głuchych
http://www.wfdeaf.org/calendar.aspx

a oto tłumaczenie:

Międzynarodowy Tydzień Głuchych 24 - 30 września 2007
Międzynarodowy Dzień Głuchych 30 września 2007

Pierwszy Światowy Kongres WFD miał miejsce we wrześniu 1951 i dlatego wybrano wrzesień, by celebrować Międzynarodowy Tydzień i Dzień Głuchych, jako uczczenie pamięci tego historycznego wydarzenia. Celem Międzynarodowego Tygodnia Głuchych jest przyciągnięcie uwagi polityków, władz i publiczności; zainteresowanie ich dokonaniami Głuchych ludzi i sprawami absorbującymi społeczność Głuchych. Podczas tego tygodnia, zachęca się organizacje Głuchych ludzi na całym świecie do przeprowadzania kampanii informacjyjnych o ich pracy oraz do upowszechniania ich żądań i próśb. Tego tygodnia też wzrasta solidarność pośród Głuchych i tych, którzy ich wspierają; jest to czas zwiększonych wysiłków, by promować prawa Głuchych na całym świecie.

23:56, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 września 2007

Oto idea, którą popieram!

Jest praktykowana na Zachodzie, a w Polsce nawet nie wiedzą, że istnieją głusi jako mniejszość językowo-kulturowa, ehh... x:/

Polega ona na tym, że dziecko głuche jako pierwszego języka uczyć języka migowego. Później dopiero języka polskiego. Nigdzie nie było powiedziane, żeby uczyć dziecko MÓWIĆ.

Dlaczego? Język migowy:

  • wspomaga rozwój orientowania się w przestrzeni
  • wspomaga otwarcie się na ludzi
  • pomaga nabrać chęci do nawiązywania kontaktów
  • pomaga nabrać pewności siebie

Niestety, bardzo często ludzie, nie tylko słyszący (ale zdarzają się i głusi) rodzice, ale i lekarze oraz tzw. specjaliści traktują głuchotę jako coś, co trzeba LECZYĆ. I kierują dziecko do operacji implatancji, na siłę uczą głuche dziecko mówić.

Oglądałam film "Głusi na ekranie". Cóż... taka droga nie jest po prostu dobra.

Dziecko wyrastając wśród "normalnych" nie ma poczucia własnej tożsamości. Gdy spotyka Głuchych, czuje wstrząs, ale i prawdziwe poczucie przynależności do TEGO świata, mimo, że nie zna migowego.

Dlaczego od dziecka pozbawiać dziecku tożsamości? Możliwości nawiązania kontaktu? Zabraniać je migać?

I nie zastanawiajmy się, czy to sprawiedliwie, żeby słyszący rodzice musieli uczyć się migać, żeby przekazać to swojemu przecież kochanemu dziecku...

Dziecku jest potrzebny język, aby rozwijało swoje poznanie. Bez języka poznanie jest trudne, ale to język jest istotny a nie MOWA, która jest fizjologicznie niedostępna dziecku głuchemu.

A jak ma wyglądać dwujęzyczne nauczanie dzieci głuchych? Oto kolejność:
1. przekazać dziecku jako pierwszy język migowy
2. dziecko uczy się tego języka od najbliższych (dlatego koniecznie jest, żeby MATKA nauczyła się migać)
3. język polski dziecko poznałoby w szkole, ale jako JĘZYK OBCY.
4. edukacja odbywałaby się poprzez ANALIZY tekstu języka polskiego. Gramatyki by się uczyło poprzez zadawanie pytań. Żadnych specjalnych arkuszów czy podręczników (takich dla głuchych). Nadmiar trudnych słów -> rozwija. Ograniczenie -> ogranicza.
5. nie wolno mieszać PJM z SJM! (a to już trudne - trzeba pozbyć się SJM ze szkół, przestawić nauczycieli...)
6. dziecko, które ma możliwość rozwoju mowy fonicznej (mówienia) nauczy się szybciej dzięki swojej wiedzy o języku.

Co Wy o tym myślicie?

 

13:56, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (15) »
środa, 26 września 2007

1. PJM (Polski Język Migowy) nie jest migową wersją języka polskiego!

Stąd opinie o jego agramatyczności i ubóstwie leksykalnym, a także ograniczeniach poznawczych ludzi głuchych.

Opinie: ludzie głusi - głupi. Bo piszą okropną polszczyzną. Przykład?

Dawno chcialam nosic soczewki ale moj okulista tego zabronil mnie mojej typowej choroby, no coz bylam zairytowana na okulista, skoro nalegajac, ze chce miec soczewki.. Sad A w koncu przeanalizowalam swoja chorobe i dowiedzialam sie juz wiecej, ze zabronione jest przy noszeniu soczewek przy mojej choroby.

Jednak - migają pięknie po polsku. W sensie - polskim językiem migowym!

Drugi przykład: znajomy mojej znajomej udał się do oddziału PZG w ich mieście aby zebrać materiał do pracy, którą pisze i został dosłownie potraktowany jak "głupi głuchy", ponieważ posługuje się pięknym naturalnym PJM. Ponieważ jest z natury skromnym człowiekiem, "zapomniał" poinformować siedzące tam panie działaczki, że pisze pracę habilitacyjną...

Podkreślam - język migowy jest językiem OBCYM, a nie przekładanym z języka polskiego!!

Język migany przekładany jest z języka polskiego, w pełnej wersji - słowo po słowie, z literowaniem końcówek fleksyjnych np.

Migamy: Mama pójść sklep

Migany: Mama pojść sz ł a do sklep u.

Po polsku: Mama poszła do sklepu.

Taki migany przekładany z języka polskiego nazywany jest SJM (Systemem Językowo-Migowym) i jest do NICZEGO. Napiszę później dlaczego x:D

2. Brak wiedzy nt. gramatycznych różnic między PJM a j. polskim powoduje błędną ocenę możliwości poznawczych dzieci głuchych.

Nawet w społeczeństwie Gluchych i surdopedagogów (pedagogów od tych głuchych x:P) ta wiedza jest niedostateczna. I na inne kwestie związane z językiem migowym również

Przykład?
Pewny wykładowca, pani doktor audiolog z wieloletnią praktyką powiedziała, że język migowy jest przeżytkiem. Studenci zapytali, jak w takim razie wytłumaczy to zjawisko, że coraz więcej nie(do)słyszących młodych ludzi, wychowywanych z dala od języka migowego, zaczyna uczyć się tego języka - w szkole średniej lub na studiach. Pani doktor przyznała, że obserwuje takie zjawisko i wytłumaczyła nam pobłażliwie, że ci młodzi ludzie chcą się w ten sposób popisać przed słyszącymi znajomymi No, bo przecież nie muszą migać, skoro potrafią mówić...
Znajoma, która o tym opowiedziała, myślała, że człowiek niesłyszący, nawet świetnie wyrehabilitowany i dobrze mówiący, nadal pozostaje niesłyszącym...Nadal ma różne problemy, nie zawsze jest akceptowany i często czuje się samotny w świecie słyszących...Choćby nie wiem co zrobił, nie jest jednym z nich...i to jest ten powód, dla którego zwraca się ku językowi migowemu i wspólnocie, która nim się posługuje.


I ZGADZAM SIĘ Z NIĄ!

3. PJM nie jest subkodem języka polskiego

SJM jest, a to on jest pokazywany w TV, ludzie myślą więc, że to jest właściwy język Głuchych, że można mówić i migac.

A przecież przy PJM nie można jednocześnie migać i mówić!

Wiem, bo sama tego próbowałam parę razy... Żebym mówiła migając, musiałabym migać SJM, przekładanym z języka polskiego. Umiem to robić, tzn. migać po polskiemu x;) Jednak nie chcę. Kocham PJM! I dlatego migając wyłączam głos. Ruszam wargami przy poszczególnym słowie, ale poza tym nic. Tylko ręce... Natomiast, gdy zwracam się do słyszącego, żeby coś powiedzieć, ręce automatycznie mi się wyłączają. Tak to już jest x;D

4. Co wiemy o PJM?

1. Zróżnicowany geograficznie i społecznie. W różnych miastach Polski poszczególne znaki różnią się od siebie czasem trochę, czasem rażąco. Dlaczego? Bo dzieci głuche chodząc do jednej z niewielu szkół specjalnych uczą się znaków od siebie nawzajem. Czasem wymyślają znaki. I potem dorastając przeprowadzają się. I tam się dowiadują, że inaczej ktoś miga na dane słowo... Poza tym, język ten ewoluuje. Starsi migają inaczej, młodsi inaczej x:)) Ale da się dogadać x:D

2. PJM jest wielowymiarowy!

Patrzę na to tak:

- mowa - dwuwymiarowa - wykorzystuje tylko czas i przestrzeń

- pismo - trzywymiarowe - wiadomo, wysokość i szerokość, oraz czas

- migowy - czterowymiarowy(?) - czas, przestrzeń, wysokość, szerokość, i może coś tam jeszcze, nie pamiętam x;)

3. Gramatyką w PJM jest... TWARZ. Tak, własnie!

Dzięki mimice, pokazujemy, że to, co mówimy, jest pytaniem, rozkazem, oznajmieniem.

Dzięki poruszaniu oczom, pokazujemy, że chodzi nam o miejsce TAM, a nie TU.

A całym ciałem pokazujemy emocje x:))

I tak dalej x;)

Dlatego uważam, że na kursach migowego powinni uczyć mimiki. Kurde, tyle ludzi po tych kursach miga z "martwą twarzą" i nie wiadomo, czy chodzi im o to, że oczekują odpowiedzi, czy czegoś chcą x:P Do tego te kursy to przeważnie kursy SJM.

Wiecie co?

Po kursach SJM tacy ludzie dogadają się z KAŻDYM, każdemu Głuchemu mogą powiedzieć cokolwiek, i oni zrozumieją.

Natomiast. Jeżeli. Głusi zamigają w swoim czystym PJM. To. Absolwenci kursów NIE ZROZUMIEJĄ.

Gramatyka PJM.. taa...

Mój tata podzielił ludzi:

- Głusi (z PJM) - wilki, nie szczekają, ale gryzą

- Słyszący (bez PJM) - psy, szczekają i gryzą

- "Głusi" (bez PJM) - hieny, szczekają i nie gryzą x:P

- "Słyszący" (z PJM, przeważnie CODA) - lisy, podszywają się x;)) W sensie pozytywnym!! Kochamy ludzi słyszących, którzy posługują się PJM!! x:D

5. PJM jest niefleksyjny

Zawiera elementy morfologiczne niewystępujące w języku polskim! Wykorzystuje inne formy językowe dla przedstawienia rzeczywistości!

Tak! I dlatego jest bogatszym językiem od języka polskiego! x:D

Temat prowadziła Małgorzata Kisil-Czajkowska.
17:24, w-swiecie-gluchych , Komunikacja
Link Komentarze (7) »
środa, 19 września 2007

Temat "Savoir vivre u Głuchych" prowadziły Magdalena i Małgosia Bielak, oraz Anna Hummel.

1. Reguły zachowań towarzyskich

Nawiązanie komunikacji - czyli co się robi, aby zwrócić na siebie uwagę głuchego rozmówcy.

  1. Machanie - delikatne, a nie obiema łapkami, gdy rozmówca jest usytuowany blisko.
  2. Klepanie - gdy ktoś czyta, albo czymś zajęty jest. Uwaga! Klepie się tylko PO RAMIENIU. Nie wolno klepać po plecach, traktowane jest to jako złośliwa zaczepka. Nie po głowie, szyi, nodze... Tylko ramię. I oczywiście delikatnie, a nie PAC!
  3. Uderzanie w stół - forma odpowiednia do sytuacji, gdy przy stole siedzi kilka głuchych i gadają ze sobą. Uderzamy w stół, żeby zwrócić na siebie uwagę. Ale uwaga! Takie uderzanie w stół nie może być bezzasadne, np. żeby tylko powiedzieć smacznego x:P Uderzamy w stół, gdy chcemy coś ważnego zakomunikować x:)
  4. Tupanie - gdy jesteśmy w małym pokoju, i blisko są głusi zajęci sobą. No i gdy nie ma dywanu x;)) Przy okazji - takie tupanie jest dla mnie jasnym sygnałem, że ktoś chce zwrócić na siebie uwagę. Dlatego bardzo denerwuje, gdy ktoś w autobusie, tramwaju stuka nogą do jakiejś melodii w myśli. Mam wtedy wrażenie, że chce coś powiedzieć, choć oczywiście nie o to chodzi. Cóż, moje przyzwyczajenie jest tak silne, że zdarza mi się prosić takiego delikwenta o niestukanie...
  5. Miganie światłem - włączamy i wyłączamy światło. Supersposób na ludzi rozproszonych w dużej sali x:D
  6. Proszenie innej osoby o zawołanie
  7. Rzucanie czymś lekkim - np. poduszką. Oczywiście nie celujemy w głowę, tylko poniżej x;D Takie coś dotyczy tylko bliskich znajomych, nie ma mowy o rzucaniu do osób stojących wyżej w hierarchi, np. nauczycieli czy dyrektorów.
  8. Sygnał telefoniczny - gdy ktoś jest na innym piętrze, albo choćby w innym pokoju, i ten ktoś wie, co oznacza taki sygnał telefoniczny w komórce x;)
Podtrzymywanie komunikacji - jak trzeba rozmawiać:
  1. Elementy zrywające komunikację:
    1. Zewnętrzne - jak ktoś przechodzi między rozmówców. Takie coś jest chamskie, ale gdy jest ciasno, i nie ma możliwości ominąć łukiem rozmawiających, to należy przejść między rozmówców SZYBKO, bez zatrzymywania się, i gapienia się na rozmawiających
    2. Uciekanie wzrokiem - przy rozmowie jest konieczne patrzenie na drugą osobę, aby w pełni odbierać przesyłane komunikaty. Gdy ktoś już nie patrzy na drugą osobę, taka rozmowa nie jest możliwa.
    3. Kiwanie głową - mimo, że przy rozmowie używamy języka migowego, takie kiwanie głową bardzo rozprasza. Bardzo często przy rozmowach czytamy też z ust...
    4. Przerywanie kontaktu wzrokowego (celowe) - patrz punkt 2.
    5. Patrzenie na ręce migającego - TO JEST COŚ OKROPNEGO!!! Nienawidzę takich rozmówców, którzy patrzą na moje migające ręce, zamiast na moją twarz. Niestety, tacy się zdarzają, choć niewielu. Częściej to są osoby słyszące, które uczą się dopiero migać i rozumieć z migania... Jednak - naprawdę - powinni wszyscy uczyć się patrzeć szerokim polem widzenia na twarz. Wtedy też widać migające ręce, a wspomagać się czytaniem z ust (jednak nie wszyscy przy miganiu ruszają ustami, w innej notce podam dlaczego). Nie wiem, dlaczego to tak denerwujące jest (nie tylko dla mnie, oczywiście). Przypuszczam, że to po prostu rozprasza, gdy ja do kogoś mówię, a ten ktoś nie patrzy NA MNIE (na moją twarz), tylko na moje ręce... I czuję się taksowana. A przecież nie muszę migać perfekcyjnie, jak prosto ze słownika.

  2. Specjalne reguły - jak się pokazuje:
    1. Smacznego - zazwyczaj do drugiej osoby ja pokazuję dwiema palcami stykającymi się na policzku. Jednak mnóstwo ludzi grupie siedzącej przy stoliku stuka w stół. Nie uderza. Tylko stuka, przed rozpoczęciem posiłku x:)
    2. Toaleta - jak ktoś chce iść do toalety, pokazuje "telefon", "muszę zadzwonić".
    3. Rozporek - gdy ktoś ma rozpięty rozporek, to takiej osobie się zwraca uwagę specjalnym znakiem - palec wskazujący zgina się kilka razy, a dłoń leży na lewym ramieniu. Robimy to w sposób oczywiście dyskretny x;)
    4. Brawa - słyszący klaszczą. Natomiast głusi albo słyszący na cześć głuchych - unoszą obie ręce, rozcapierzają palce i kręcą rękami, jakby wykręcali żarówkę. Gdy po referacie czy czymś takim wszyscy to robią, to sprawia niesamowite wrażenie x:D

Na tym skończył się referat prowadzony przez powyższe babki, bo czas upłynął. Jednak dodam tutaj parę informacji przydatnych:
1. Nie można gapić się na migających. Nieważne, że ktoś chce tylko uczyć się rozumienia migowego. Trzeba pytać o zgodę. Ale i tak wytworzy się sztuczność. Mamy bowiem odruch upraszczania migowego na użytek obcych. Chyba, że się zatopimy w rozmowie x;D
2. Nie wyśmiewać! Przytoczę pod tą notką anegdotkę prosto z Włoch x:D
3. Pamiętać, że My, Głusi, nie mamy w zwyczaju zwracać się do obcych, starszych Pan/Pani. My swobodnie tykamy już na pierwszej rozmowie. To jest całkowicie naturalne.
4. Nie jesteśmy ze szkła. Jesteśmy przyzwyczajeni do swojej głuchoty, i nie ma co wydziwiać przy próbie dowiedzenia się o Nas. Nie prosić, nie kręcić, nie przybierać błagalnej miny. Po prostu pytać: Jak to się stało, że jesteś głucha? Czy to można leczyć? TYLKO BŁAGAM - nie mówcie o implancie ślimakowym (podam później dlaczego)!
A teraz czas na anegdotkę x:D
Było sobie dwóch Głuchych. Zachciało im się pić piwko, zaszli więc do baru. Usiedli przy stoliku. Obok nich "normalni". Głusi gadali, śmieli się, i w ogóle bardzo było ich widać (i słychać x;P). Ci "normalni" nachylili się ku sobie i zaczęli szeptać, pokazując na Głuchych. Jeden z Głuchych to zauważył, ale obaj postanowili to zignorować. Gadali więc dalej swobodnie. Jednak "normalny" zaczął ich parodiować, machać łapami, przybierać pseudozabawne miny. Jeden z Głuchych tym się zdenerwował i chciał wstać ze stolika. Drugi zmitygował go, i oznajmił, że ma pomysł. Kazał pierwszemu czekać i wyszedł niby do łazienki. A poszedł do sąsiada, i zapytał go, czy może wpaść do baru o czwartej (16). Ten się zgodził. Koleś wrócił do baru i siada do stolika. Drugi głuchy się pyta, o co chodzi? Ten pierwszy powiedział, że wymyślił mały figiel. Kazał wstać i obaj podeszli do budki telefonicznej mieszczącej się obok stolika. Dowcipniś podniósł telefon, położył go na blacie. Zaczął migać do telefonu. Gdy drugi Głuchy zauważył, że "normalni" im się przyglądali, dał znać o tym pierwszemu. Wtedy ten pierwszy zaczął pokazywać "przyjść" "piwo" "godzina 4" "tak tak". Po czym obaj wyszli z budki i wrócili do stolika. Była godzina 15:30. Gadali o tym, że ktoś ma przyjść o 16. "Normalni" zaczęli komentować, że to jakaś bzdura, na pewno nikt nie przyjdzie.
Jednak gdy wybiła godzina czwarta, sąsiad wszedł i przywitał się z Głuchymi. Zamówili następne piwo i śmiali się, gadali. "Normalni" byli bardzo zdziwieni tym.
Weszli więc do budki i zdjęli telefon z widełek. Zaczęli machać nad tym telefonem, bo nie widzieli niczego. Wybierali numery i nic. Machali i nic. Mówili i nic. W końcu odwrócili się do Głuchych. Spojrzeli - a oni w brechtę x:D
Uważajcie, też potrafimy dokuczyć x:DD
12:11, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 września 2007

Obsada:

P: Patchworkfork - słyszący student pedagogiki, podobno umie migać, bardzo się interesuje światem Głuchych

WM: Wędrujący Metatron - słabosłyszący student czegoś tam, nie umie migać, żyje w świecie słyszących

G: Grino -

JA: Ja x;) - głucha studentka, posługująca się migowym, słabo mówię

Pd: Poprostuagniecha - kobieta słysząca, ma głuchych rodziców, więc jest CODA. Posługuje się migowym perfekcyjnie i zna świat Głuchych doskonale

M: Mark - facet, długo nie słyszał nic, ale wyrehabilitował doskonale swoją mowę, że nic po nim nie widać.

Ma: Mysiapysia - ni jestem pewna, ale chyba słabosłysząca, dobrze mówiąca, i rozumiejąca ze słuchu

S: Sowkotek - kobieta, niesłysząca malarka, ma przyjaciół głuchych

N: Nelka - smarkula, która nie potrafi podjąć sensownej dyskusji x;/ Zaimplantowana

MO: Molly - głucha? niedosłysząca? miga perfekcyjnie, i podobno dobrze mówi


-----------------

Akt I i ostatni x;P

 

P:

...zjecie mnie tu, ale mam do wszystkich pytanie!

...istnieje mur pomiędzy światami - naszymi światami chociaż jesteśmy członkami tej samej społeczności!

...czy damy rade zburzyć ten mur ?

...wasze sugestie ?

 

WM:

Oczywiście że sie da!! Przecież min. to ty rozbijasz ten mur ucząc się języka migowego Very Happy.
Oczywiście że możemy mur rozbić całkowicie, co wystarczy Question Nasza własna wola i chęć i nic więcej. Wink
Wystarczy uwierzyć że to możliwe Razz
A tak szczeże zaczynam się zastanawiać czy to nie przypadkiem tylko wytwór naszych umysłów owe dwa światy i granice, to tylko iluzja, sami robimy granice i oddzielne światy. Smile Sami robimy podziały, och nie tylko niesłyszący, ludzie słyszący również, ale takie jest myślenie większości i moim zdaniem jak najbardziej błędne i fałszywe. Evil or Very Mad
CDN

 

G:

Z twoja pomoca kazdy mur przebijemy i jak bedzie trzeba to i z glowa Very Happy jak w piosence "Jeszcze dzień, wyjdę stąd, ... Jeszcze dzień, wyjdę stąd, Przeskoczę każdy mur. Jeszcze dzień, wyjdę stąd, ..." Very Happy

 

WM:


Ciąg dalszy
Nie mają sensu podziały na nas czy ich, podziały, granice światy są sztuczne, i mają moim zdaniem nie mają sensu. Żeby się dowartościować? Wszyscy jestesmy ludźmi i każdy z nas jest inny, ale jednocześnie tworzymy wspólną społeczność.
Sporo ludzi pewnie przyzna mi po cichu rację i co? i nic. Zacznijmy od sposobu naszego myślenia na to, krok po kroku. Zmieńmy stereotypy, nasze własne stereotypy myślowe, zmieńmy sposób widzenia na to, zacznijmy od siebie, a reszta świata również się zmieni. Bo jesteśmy tacy jak sami siebie widzimy i tak widzi nas świat.

A propo Patchworkfork wybacz ale nie zjem Ciebie, jestem wegetarianinem.

 

JA:

A ja nie chcę zaburzać tego muru.
Jeśli nie istnieje ogólnie - to u mnie istnieje.
Nie potrzebuję słyszących.
Oni mnie też nie.
Rozmawiam z nimi tylko wirtualnie.
I wystarczy.
Czyli murem jest internet? Możliwe.

 

Pd:

Wiecie co? Kilka dni temu pewna pani, która bardzo chciała "pomagać głuchym" i "zrobić coś dla nich" też mi się żaliła na mur nie do przebicia... pomiędzy nią a Głuchymi, rzecz jasna. Nie mogła zrozumieć moich delikatnych sugestii, że taka postawa nie ma sensu... i nie zjedna jej akceptacji, jakiej pragnie...

Cytat: Olkaa Kwiecień 10, 2007, 22:47:31
A ja nie chcę zaburzać tego muru.
Jeśli nie istnieje ogólnie - to u mnie istnieje.


Olkaa, ten mur istnieje. Ogólnie też Smile.

 

P:

...to prawda, że społeczeństwo tworzy mur, a to my jesteśmy tym społeczeństwem!

...aby zburzyć ten mur potrzeba pracy, mojej i innych ludzi, słyszących i niesłyszących!

...ehhh! Smile

 

JA:

Może ten mur jest tak oczywisty, naturalny, na "swoim miejscu", że nie można go tykać?
Drugim murem jest komunikacja, wiadomo, bariera komunikacyjna.
Trzecim odmienne kultury, chociaż ja wciąż nie bardzo rozumiem, o co w tym chodzi. Ale ja bardziej się czuję Głucha niż Polką.
Co z tego, że piszę po polsku jak słyszący? Istnieje SignLaungage, ale w Polsce jeszcze go nie ma, nie ma jego czcionki w typowych forach itd.
He... jeśli zaistnieje, zaczniemy pisać w języku SignLaungage? x:D Wtedy byłby dodatkowy mur!

 

WM:

Cytat: Olkaa Kwiecień 11, 2007, 08:44:02
Może ten mur jest tak oczywisty, naturalny, na "swoim miejscu", że nie można go tykać?

Ależ oczywiście że można go tknąć zwłaszcza że tak naprawdę nie istnieje Laughing, ja dotknąłem i jeszcze bezczelnie obmacywałem Laughing Twisted Evil, i co się przekonałem? Że to iluzja, i wtedy mur znikł. Kiedy znikł? całkiem niedawno, bardzo niedawno, stąd moja świeżość poglądów na to.

 

M:

Muru nigdy nie przebijemy bo zawsze nas bedzie oddzielac od tamtego swiata bo sam byłem tym swiecie slyszacym i bylem samotny i nam nigdy nie pomogą bo music poprosic o pomoc albo razic sobie sam w drugiej strony ten mur nie istnieje u osób malym ubytkiem sluchu. a co społeczenstwa polskiego zawsze bedziemy nalezec i nalezymy

 

Pd:

Cytat: mark Kwiecień 11, 2007, 12:28:49
ten mur nie istnieje u osób malym ubytkiem sluchu


Zgadzam się z markiem, osobom z dużym ubytkiem słuchu jest o wiele trudniej się przebić i "zintegrować" ze słyszącymi.

Nie wszyscy też tego chcą, tak jak Olkaa, i to też trzeba uszanować Smile

Niektórzy może by i chcieli, ale nie na warunkach narzuconych im przez słyszących... I to jest nasze zadanie (Młodych Gniewnych Wink) - zmienić reguły gry!!!

 

Ma:


U mnie nie ma problemu przebywać w świecie słyszącym, pogadać z nimi mogę w każdej chwili ale...,to ja sama muszę podchodzić do nich, zapytać się, lub o coś poprosić... i takie tam,a tego nie lubię najbardziej Mad. Studenci gorzej mi traktowali niż w średniaku, dziwne, nie?!? A tak wogóle ich olewałam jak byli tego warci...
Moim zdaniem nie każdemu niesłyszącemu da się przełamać albo jaki stopień ubytku posiada - jak potwierdzil mark.
I nie tylko od NAS samych zależy i od nich też tzn jak dobrze NAS rozumieją na czym polega głuchota.
A jeżeli miałabym wybrać ludzi... to już wybralam - nie(do)słyszących ,więc granica stoi...?!?

Dla mnie nie istnieje" Głusi i Słyszący łączcie się..."

 

P:

Cytat: mark Kwiecień 11, 2007, 12:28:49
Muru nigdy nie przebijemy bo zawsze nas bedzie oddzielac od tamtego swiata bo sam byłem tym swiecie slyszacym i bylem samotny i nam nigdy nie pomogą bo music poprosic o pomoc albo razic sobie sam w drugiej strony ten mur nie istnieje u osób malym ubytkiem sluchu. a co społeczenstwa polskiego zawsze bedziemy nalezec i nalezymy

...ciekawe, że znam osoby ze znacznym ubytkiem słuchu a one jakoś znalazły dziurę w murze, małą czy dużą, ale znalazły!

...mur jest tylko w naszych głowach! Sad

...zjawiska takie jak rasizm, nazizm, ksenofobia, homofobia i audyzm - to wszystko jest w głowie człowieka! Sad

...aby zburzyć ten mur musimy być wobec siebie tolerancyjni i uczyć się od siebie! Smile

 

JA:

Patchwork, to oczywiste, że musimy być tolerancyjny ble ble.
Tylko po co zaburzać muru? Tak mi jest np. wygodniej, jak nie pcham się do nich, ani oni do mnie.
Gdy słyszący na siłę chcą się ze mną zaprzyjaźniać, czuję niesmak, zniechęcenie, nieważnie, jakie walory sobą prezentują.

 

P:

...a ja robie krok do przodu! Smile

 

JA:

Patchworkfork - a rób sobie, tylko nie w moim kierunku x;D

 

S:

to prawda,istnieje ten mur.niewidzialny ale istnieje.
z tym, ze zgodze sie z patchworkforkiem ze w przypadku niektorych ludzi istnieje on w glowach. w przypadku tych migajacych i bardzo slabo mowiacych to kwestia tez bariery komunikacyjnej, ktora utrudnia to wszystko
co ciekawe( a moze tak banalne jak zycie codzienne)..ja zauwazylam( przynajmniej w mym przypadku i mego otoczenia), ze nieslyszacy bardziej dbaja o kontakt miedzy soba ( czesta wymiana smsow itp) niz ze swoimi znajomymi slyszacymi. wydaje mi sie ze to dlatego, ze slyszacy ( przynajmniej moi znajomi) nie maja az takiej potrzeby czestych kontaktow i czestych smsow. albo nie uswiadamiaja sobie roli sms w zyciu nieslyszacych, bo im wystarczy raz na jakis czas zadzwonic i jest ok.
czesto sami nieslysz sa sobie winni tego muru, bo oczekuja z reguly ze slyszacy powinni wyjsc do nich( bo im sie to nalezy bo nie slysza). a sami nie robia najmniejszych prob zblizenia sie do swiata slysz.
z tym, ze osoby niedoslyszace ktore znalazly te jakas dziure( Razz patchworkfork:P) najczesciej stoja pomiedzy tymi dwoma swiatami. pojawia sie tu problem tozsamosci grupowej. ja np wiem ze nie pasuje do deaf ale i tez nie pasuje do slyszacych mimo ze reaguje i mysle tak jak oni( wychowanie i slyszaca rodzina)..pozostaje jedyna droga: zamiast burzyc mur to obejsc mur i isc wlasna droga (ciezkie rozwiazanie bo trzeba miec samozaparcie i odpornosc psychiczna).. z reguly kazdy chce nalezec do jakies grupy spolecznej zeby miec wlasna tozsamosc i potwierdzenie tejze tozsamosci..
moze sie myle

 

N:

U mnie nie ma bariery. Dla mnie nie ma "gluchego","niedoslyszacego" czy "slyszacego". Dla mnie sa LUDZIE. Mam slyszacych znajomych i nie rozumiem wrogosci co niektorych z ubytkiem sluchu wobec nich. Zazdrosc? Skad te uprzedzenie? Nie mam pojecia - ja ich nie mam i bez urazy dla pewnych osob, ale nie rozumiem takiej postawy izolacji. Wedlug mnie to glupota. Chcecie byc mniejszoscia narodowa? Miec oddzielne prawa? Wszyscy sa rowni i tego nie zmienicie. Niektore zdania zalatuja tu szowinizmem. Sorry ale tak to odczuwam. I nie chodzi mi tylko o ten watek, ale czytajac tez pare innych tematow odnosze takie wrazenie.

 

JA:

Nelka, nic nie rozumiesz.

  • Tu nie ma zazdrości - czego tu zazdrościć? Ja sobie radzę w życiu, jestem studentką na UJ, udzielam się, organizuję imprezy. Inni nic nie robią. To czego zazdrościć?
  • Izolacja nie jest głupotą. Jest wygodą. Nie mieszam dwóch światów, bo będzie tylko obrzydliwa breja typu tort z herbatą, a nie pyszny bigos.
  • Nie mniejszością narodową, tylko JĘZYKOWĄ. Jesteśmy Polakami, ale inny język używamy! Oddzielne prawa? Jakie, kurde oddzielne prawa? Chcemy tylko uznania języka migowego jako ustawowego, żeby wprowadzić do urzędów i wszędzie. Mniejszość językowa nie wymaga od rządu przywilejów, tylko uznania naszych potrzeb, typu tłumacze, a nie 100000pln więcej od słyszących zarobków!
  • Proszę o podanie przykładu szowinizmu, nie lubimy (ja przynajmniej nie) aluzyjki i osądu bez oparcia się na przykładach



MO:

Moim zdanie tego muru nie przebijemy. Od dziecka żyję w świecie słyszący i zawsze żle w nim czułam , to sprawia że jestem gorsza i cześciej nie rozumiana.

Najczęściej to ja i inny głusi najczęściej prosiliśmy osoby słyszącej o pomocy w różnych sprawa , i takie rzeczy niedostępny dla nas, np rozmowa telefoniczne , głośniki komunikacyjne na PKP, PKS i Lotnisko, to megafony jest blokada dla nas.

Myślę że w Polsce są zbyt zacofany.

Z drugiej strony ja uważam że to osoby słyszący za słabo podali się pomocną dłoń bo częściej zapominają że nie słyszymy. Co niby że jestesmy tacy normalni jak większości osób mówią ale są przeszkody w wielu sprawy co wy słyszący byliście swiecie przekonani ,że my poradzimy sobie za pomocy j.migowego , lub głuchy da rade przegadać przez telefon. Ciągle o tym zapominają nawet w pracy szefowa kazała mi mam isć do dział monitring do pilnowania na dwie godzinny w zastępstwie kogoś , ja mówię to nie możliwe ja nie słyszę przez radiówką , była w szoku , dopiero pózniej przypominała sobie że ja naprawdę nie słyszę. Sad

Dlatego mur stoi idealne.

 

---------


Ciąg dalszy jest TUTAJ

Co o tym sądzicie?

Mur istnieje?

19:20, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 września 2007

Ech, coraz więcej Głuchych wyjeżdza do Anglii, Niemiec, Irlandii zarobkowo.. W ogromnej większości przypadków wracają po kilku miesiącach... Z nabitą kiesą x;)

Ale jest ta garstka osób, która już nie chce wracać do Polski.. Mają swoje powody. Jeden z moich znajomych ma dziewczynę (narzeczoną?), która ma rodzinę w Niemczech. No i wyjechali tam, zostali... Ale przyjadą do Polski na Miss Niesłyszących x:D Kolejnemu powodzi się we Francji w pracy na czarno (sprzedaje breloki, sic!), i jeśli wraca, to tylko na dużą imprezę (zgadnijcie, kiedy wróci? x:P) i tak dalej.

Ja tam nie wyobrażam sobie, żeby wyjechać np. do Anglii choćby na tydzień... a co dopiero na kilka miesięcy, lat, czy nawet na stałe!

A co z tymi ludźmi, którzy przez całe życie na kilka miesięcy wyjeżdzali za granicę dorobić się. Jak zestarzeją się, to dostaną naprawdę marniutką emeryturę (z renty socjalnej albo ZUS), a nie będą mieli siłę dalej się dorabiać! Według mnie, trzeba myśleć perspektywicznie, i próbować znaleźć porządną pracę w Polsce, mimo wady narządu słuchu..

A przecież na przykład w Ameryce czy Szwecji są dobre warunki dla rozwoju Głuchego... Edukacja, system pracy, otoczenie... Ech...

Jest taki dowcip o tasiemcach: Pyta młody tasiemiec swojego ojca: "Tatusiu, czemu my właściwie tu siedzimy? Tam na zewnątrz jest słońce, świeże powietrze, zielona trawka. A my tutaj po ciemku, w tym smrodzie i gównie. Czemu?" A na to tato: "Bo to, synku, jest nasza ojczyzna" x;)

14:47, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (1) »
środa, 05 września 2007
Te megafony na dworcach. Coś uciążliwego! Gdy ogłaszają, że pociąg, którym zamierzam jechać, przyjedzie na inny peron, niż planowany, to ja o tym nie wiem. No niby skąd.

Tak miałam w drodze na święta. Stoję sobie na peronie. 5 minut do odjazdu pociągu, a go nie ma! A jest garstka ludzi, ale sądziłam, że to z powodu pory, albo tego, że wyjeżdzałam w dzień roboczy, albo cokolwiek. Na wszelki wypadek podeszłam do schodów w dół i się rozglądałam. Był pociąg w następnym peronie. Już zamierzałam zejść, żeby sprawdzić informację o odjeździe do Warszawy na innym peronie, gdy zobaczyłam, że na górę wchodzi biedna starowinka. Biedna w sensie - objuczona potwornie. Powolutku wchodziła na górę. Zeszłam więc do niej, zaproponowałam pomoc w wniesieniu bagażu na peron. Taki mały tekst "Pomogę Pani" potrafię wymówić w miarę wyraźnie. Zwłaszcza że wyciągnęłam ręce w kierunku jej torby. Zgodziła się. Zabrałam dwie torby i wniosłam na górę. Patrzę, do odjazdu została minuta. A ja musiałam czekać, aż ta babcia dojdzie na górę, żeby móc zejść do następnego peronu. Byłam pewna, że pociąg odjeżdza z innego peronu.

I czekam, czekam, aż ta babcia się dowlecze. Jak jej zostało z 5 stopni w górę, schodziłam na dół. Powiedziałam, że się spieszę. A ona niezdarnie wyciągnęła z reklamówki jakieś jajko na patyku i mi dała x:) Wzięłam i fruuu, poleciałam obok - a tu pociąg do Warszawy! Już pora odjazdu! Dopadłam drzwi i uff... Do tego wolne miejsce w przedziale, hurra x:)

Ech... gdybym nie stała na peronie do ostatniej chwili, nie pomogłabym jej. Ale z drugiej strony odczuwałam wyrzuty sumienia, drobniutkie, ale wyrzuty, że nie mogłam jej pomóc wnieść bagaże do pociągu. Gdyby pociąg mój odjeżdzał później, to na pewno bym to zrobiła...

No i co? Skąd miałam wiedzieć, co zapowiadają? Powinni na dworcach wyświetlać na informacjach o odjazdach informacje, że dany pociąg odjedzie z innego peronu. A tak, to muszę czekać do ostatniej chwili i biegać szukając, skąd odjeżdza x:/

Ale dużo gorzej jest na dworcach PKS.. Autobusy przyjeżdzają, kiedy chcą. Nie wiem, gdy docieram na miejsce 5 min przed odjazdem i czekając czekając, czy właśnie odjechał, czy spóźnia się. A informacja? Niekompetentna... x:/

Najgorsze jednak są zmiany stanowiska autobusu na dworcu w Krakowie - tam dworzec jest dwupoziomowy! Jak ja tego nie cierpię...! Na elektronicznych rozkładach wyświetla się jedno stanowisko o danej godzinie. Przychodzę tam, czekam, na 3 min przed przyjazdem widzę, że przyjedzie INNY autobus! Biegnę do informacji, a tam nie ma już informacji o moim autobusie!

Ehh.. x;)

22:08, w-swiecie-gluchych , Moje sprawy..
Link Komentarze (1) »

W szkole podstawowej mówiłam: jeśli mam mieć dzieci, to od razu ukształtowane, np. z domu dziecka, powyżej 13letnie.

W liceum: nie chcę dzieci, wykastruję się, jak skończę 25 lat.

Obecnie: 4 dzieci? tylko z kim? x:P

A tak, to pewnie los przyniesie odpowiedź na pytanie: czy będę miała dzieci?!

Inną kwestią, też istotną, jest to, czy moje dziecko będzie głuche? Czy słyszące? Z całej rodziny, tylko ja, tata i babcia jesteśmy głusi, mam słyszące siostry. Więc w moich genach dominuje "słyszącość", że tak to określę. A ja bym chciała mieć głuche dzieci... Może 2 głuche i 2 słyszące? Z tych słyszących wyrośliby doskonali tłumacze PJM, i mogliby wnieść wielki wkład w naszą kulturę... A z tych głuchych może wyrosnąć ktoś, kim zechce być.

Z dyskusji na forum Deaf na ten temat, tylko ja i inna dziewczyna przyznały się do marzeń o głuchym dziecku, reszta mnie zakrzyczała. Że to egoizm, chcieć, żeby dziecko głuche cierpiało, nie mogło odnaleźć się w "zdrowym społeczeństwie", żeby było KALEKĄ!... Ehh...

Jak to jest? ...

11:47, w-swiecie-gluchych , Moje sprawy..
Link Komentarze (4) »
wtorek, 04 września 2007
To jest notka grudniowa ze starego bloga... Ale sądzę, że ukaże dość szeroko stosunki rodzinne między Głuchymi a normalnymi krewnymi x;) Zaznaczam jednak, że u każdej rodziny święta i relacje są odmienne od siebie, co jest całkowicie normalnym zjawiskiem x:) Więc, to co ja przeżywam, część Głuchych może inaczej to przeżywać x:))

Heh.. dlaczego tak jest? Gdy gram na Kurniku.pl w tysiąca, literakach czy makao, jest świetnie. Dużo lepiej - gdy rozkręcam gadanko przy stole x;) I nie przepuszczam okazji, aby powiedzieć, że jestem głucha. Oto reakcje na tekst

"Jestem głucha":

- "A ja ślepy"

- "A ja nie mam nóg"

- "A ja sparaliżowany"

"Nie umiem mówić wyraźnie"

- "A śpiewać umiesz?"

- "Przekłułaś sobie język?"

- "Dostałaś w zęby?"

Gdy powtórzę serio, że jestem głucha, i posługuję się prawie wyłącznie migowym, to wtedy:

- "Jejku, ale szkoda!!"

- "Jak to się stało?"

- "Czy możesz odzyskać słuch? Np. operacyjnie?"

- "Na Twoim miejscu bym się zabił"

- "Umiesz czytać z ust?"

Taa... część osób nagle milknie i szybko kończy partyjkę. Następna część wyzywa mnie, że takie jaja sobie robię, i też szybko kończy grę x:D

Ciekawe, jak Wy na to zareagowalibyście?

Nawet nie macie pojęcia, ile Głuchych gra na kurniku, z dwóch moich znajomych jest całkiem mocnych w szachach nawet.. Oni po prostu się nie odzywają x:D I nie wiecie...

Jakbyście chcieli zagrać ze mną, oto mój nick na kurniku: mirkaa x:)

00:45, w-swiecie-gluchych , Komunikacja
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2

[Księga gości]

statystyka Serial internetowy dla głuchych ZOBACZYĆ CISZĘ
=\