Informacje o Nas, naszych problemach i radościach
wtorek, 04 września 2007

Heh.. dlaczego tak jest? Gdy gram na Kurniku.pl w tysiąca, literakach czy makao, jest świetnie. Dużo lepiej - gdy rozkręcam gadanko przy stole x;) I nie przepuszczam okazji, aby powiedzieć, że jestem głucha. Oto reakcje na tekst

"Jestem głucha":

- "A ja ślepy"

- "A ja nie mam nóg"

- "A ja sparaliżowany"

"Nie umiem mówić wyraźnie"

- "A śpiewać umiesz?"

- "Przekłułaś sobie język?"

- "Dostałaś w zęby?"

Gdy powtórzę serio, że jestem głucha, i posługuję się prawie wyłącznie migowym, to wtedy:

- "Jejku, ale szkoda!!"

- "Jak to się stało?"

- "Czy możesz odzyskać słuch? Np. operacyjnie?"

- "Na Twoim miejscu bym się zabił"

- "Umiesz czytać z ust?"

Taa... część osób nagle milknie i szybko kończy partyjkę. Następna część wyzywa mnie, że takie jaja sobie robię, i też szybko kończy grę x:D

Ciekawe, jak Wy na to zareagowalibyście?

Nawet nie macie pojęcia, ile Głuchych gra na kurniku, z dwóch moich znajomych jest całkiem mocnych w szachach nawet.. Oni po prostu się nie odzywają x:D I nie wiecie...

Jakbyście chcieli zagrać ze mną, oto mój nick na kurniku: mirkaa x:)

00:45, w-swiecie-gluchych , Komunikacja
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 03 września 2007

Czytałam pewnego razu wpis u Ewy999, który kilka miesięcy (lat?) później powtórzył się. Chodziło o to, że ludzie wchodzą do gabinetów bez pukania, albo nawet z pukaniem, ale bez czekania na to, aż ta osoba za drzwiami powie "proszę"...

I co... Co ja mogę?

Jeśli osoba mnie się spodziewa, to pukam i wchodzę bez czekania.

Jeśli nie... to co robię?

Przed gabinetami lekarskimi, to nie pukam. Tylko wyszukuję w poczekalni kogoś o miłym wyrazie twarzy, bazgrzę na kartce prośbę o to, żeby zapukał do gabinetu, bo jestem głucha, a nie chcę nikogo zaskoczyć. Ale niestety, zawsze ludzie się dziwią, zadają dodatkowe pytania, albo patrzą się na mnie ze zdziwieniem na oczach...

A przed gabinetem dyrektorskim to najpierw idę do sekretarki, i jej się pytam najpierw, czy jest dyrektor, i czy może wolny? (a żeby iść do sekretarki, trzeba minąć gabinet dyrektora najpierw, he he, paradoks). Ale coraz częściej się zdarza, że drzwi do dyrektora są otwarte po prostu x:) Tak jest dużo wygodniej...

Ale co, gdy nie ma nikogo? Drzwi zamknięte? Za nimi ktoś jest, kto się nas nie spodziewa? Mam pukać i czekać w nieskończoność, aż tej osobie, która nic nie wie, znudzi się czekanie i otworzy drzwi? Czy odczekać minutę, i wejść? Bosz..

Wkurzające to, ech...

10:16, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (3) »
Wy, słyszący znajomi Głuchych, nie wiecie, że my NIE SŁYSZYMY domofonów?!

Nie da się do nas dzwonić z dołu, ani nie usłyszymy, czy ktoś nas wpuszcza na klatkę...

To jest strasznie denerwujące, gdy idę do słyszącej koleżanki, dzwonię, ona nie schodzi na dół (no bo nie ma tego zwyczaju, jak Głusi), stoję jak głupia na dworzu, bo nie lubie szarpać się z drzwiami, bo niby skąd mam wiedzieć, że właśnie puściły?

Dlatego, drodzy Słyszący, gdy spodziewacie się Głuchego, to albo umówcie się, że jak puści Ci sygnał tel, to zejdźcie na dół od razu, albo w ogóle czekajcie na dole...

NIENAWIDZĘ DOMOFONÓW

PS. Ale tam, gdzie mieszkałam ostatnio, to jest fajny domofon. Ma 4 diody - czekaj, proszę mówić, linia zajęta, otwarte! Działał pierwszego dnia po przeprowadzce, ale potem się zepsuł hehe... więc używałam klucza.

10:14, w-swiecie-gluchych
Link Komentarze (1) »

No własnie...

Rozmawiałam z J. na Skype (pisemnie, miałam włączoną kamerkę), i gdy pies zaszczekał u mnie, to J. powiedział, że go słyszy (słyszący jest). Ja na to, że też słyszę.

I tu pada pytanie: To słyszysz, czy nie?

No własnie...

Nie słyszę, mam bardzo dużą wadę słuchu, bliską głuchoty całkowitej, na poziomie minus(?) 100-110 decybeli.

Normalny, zdrowy człowiek słyszy na 0 decybeli (chyba - nie wiem, jak właściwie się formułuje takie rzeczy)

Dla porównania, co można słyszeć:

10-20 decybeli - szum liści
30 - tykanie zegara
40 - cicho nastawione radio
50-60 - normalna rozmowa
70 - głośna rozmowa
80 - kosiarka do trawnika.

Szkodliwe dla zdrowia:
80-90 decybeli - ruchliwa ulica
100 - młot pneumatyczny
110 - motocykl bez tłumika
120 - muzyka rockowa
140 - samolot odrzutowy

(źródło )

Jak widać, mogę usłyszeć motocykl, ale już nie - ruchliwej ulicy.

ALE!

Gdy coś usłyszę, to IRYTUJĘ SIĘ, tak jak normalni ludzie, np. nagły hałas, pisk opon. MIMO, że ten dźwięk odbieram jako CICHY - to jednak odczuwam i zachowuję się, jakby to było dla mnie ZA GŁOSNE.

Ciekawe, nie?

10:11, w-swiecie-gluchych , Moje sprawy..
Link Dodaj komentarz »

Swego czasu pomagałam N. rozmawiać z kimś na GG!

On woli posługiwać się migowym na komunikatorach typu MSN, SKYPE, Camfrog.

Ja nie potrafię migać do kamery, czuję, jakbym migała do ściany.

No i on rozmawiał ze swoją siostrą na GG. Pisząc oczywiście.

I miał kłopoty z wysłowieniem się na pismie! Nie wiedział, jak pisać, żeby wyrazić to, co chce powiedzieć...

W końcu poprosił mnie, żebym pisała za niego to, co on migał.. Ech.. dziwił się ciągle, że jest takie słowo? że tak się pisze? że w takim porządku? i wyrazał podziw do mnie

Ech...

Jestem wyjątkiem wśród głuchych, że migam b. dobrze, i lubię ten język. Mówię bardzo słabo, ale czasem zrozumiale. Jednak zawsze wolałam w Sieci słowo pisane, niż migane.

Jednak nie myślcie, że ten i inni "niepiśmienni" mają ubogi zasób słów! Język migowy jest bardzo bogaty, są znaki, które nie można przetłumaczyć na język polski, a wszytkie znaki przetłumaczalne z języka polskiego na migowego są... I co?

Ech, ale i tak to przykre. Przez taką "niepiśmienność" człowiek nie może dogadać się z urzędem, bankiem itd. na piśmie - takiej osobie potrzebny jest tłumacz języka migowego...

Ja mogę mieć tłumacza, albo rozmawiać na piśmie...

10:10, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 września 2007

Notę tą piszę oburzona po raz kolejnym stwierdzeniem, że my, Głusi, jesteśmy niepełnosprawni.

Chciałabym więc przedstawić nasz, Głuchych, punkt widzenia na temat naszej wady narządu słuchu.

Otóż to, jedyny nasz problem ze światem słyszących polega na ograniczonej, albo braku komunikacji. Oczywiście, gdy są dobre chęci, to zawsze możemy pisać w zeszycie (ja zawzse noszę ze sobą zeszyt i długopis). Problem nasz jest taki sam więc jak mają cudzoziemcy w Polsce. Przyjeżdzają, nie znając naszego języka. Jednak to nie znaczy, że są niepełnosprawni, nie? Po prostu trzeba poznać ich język i można z nimi się dogadać!

Tak samo jest z nami, Głuchymi... Nie możemy mówić i słyszeć (choć oczywiście sporo jest ludzi, którzy potrafią mówić i rozmawiać przez tel, a nawet korzystać z radia czy telewizji - to kwestia głębokości ubytku i rehabilitacji), ale przecież jesteśmy w kraju, gdzie nie ma analfabetów!

Więc - piszemy i piszemy!

Czyli - jesteśmy po prostu mniejszością językową. Zerknijcie proszę na: WIKIPEDIA -> http://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82uchota, ostatni akapit

13:10, w-swiecie-gluchych , O Głuchych
Link Komentarze (3) »
1 ... 16 , 17 , 18
 

[Księga gości]

statystyka Serial internetowy dla głuchych ZOBACZYĆ CISZĘ
=\