Informacje o Nas, naszych problemach i radościach
Kategorie: Wszystkie | Blox | Komunikacja | Moje sprawy.. | O Głuchych | YouTube | Z cyklu rozmów
RSS

Z cyklu rozmów

sobota, 13 marca 2010

#1

- Hej, co u Ciebie?

- Heeeej, wszystko OK! Tylko, że byłam niedawno bardzo chora, wiesz, miałam zapalenie ucha. Strasznie cierpiałam, wszystko mnie bolało.

- Uuu... biedactwo, słuch Ci się pogorszył, czy w ogóle tego nie zauważyłaś?

- Nie wiem.. ale wiesz co? Przez jeden dzień słyszałam! Bez aparatów! Słyszałam tak, jakbym miała na uszach aparaty!

- Cooo? I jak?

- To okropne, strasznie chciałam, żeby mi to zniknęło! Bałam się, że tak to już zostanie.

- To Ty wolisz być głucha? x:D

- No pewnie :D Na szczęście, minęło, i jestem znów głucha.

- To super x:D

- Ale jak wróciłam do pracy, i opowiedziałam znajomym, że byłam słysząca przez jeden dzień, to zaraz się na mnie rzucili, i pytali i pytali i pytali. Strasznie się dziwili, dlaczego nie chciałam słyszeć, i dlaczego słuch to dla mnie byłby dramat!

- Wiadomo, słyszący tego nie zrozumieją nigdy. A wiesz, skoro odzyskałaś na jeden dzień słuch, to oznacza pewnie, że wystarczy Ci mała operacja, może jakąś masz blokadę, i będziesz słyszała.

- NIGDY!

- I tak trzymać x:D

 

#2

- Olaa, jak tam dzidzia (prawie każdy mnie o to pytał, miłe, że wszyscy wiedzą, ha)

- Och, wszystko dobrze, jest zdrowiutka, głucha, i ma już 8 miesięcy.

- To niesamowite, tak szyyybko upłynął czas

- Wiem, sama się dziwię x:) A Ty jak? Chcesz dzieci? Masz kogoś?

- Hmm.. mam kurwa kogoś, już 4 lata, ale kurwa to nie jest związek.

- Co? Przez 4 lata nie jesteście razem? To chyba bez sensu?

- Tak, kurwa, on nie chce się zaangażować

- yyy...

- Tak, kurwa, on chce, żebym przeprowadziła się do Gdańska i mieszkała z nim

- A Ty nie chcesz?

- Och, kurwa, wiesz, ja mieszkałam tam 6 lat. I kurwa wiesz co, WYSTARCZY MI TYLE. Chcę w Warszawie i już.

- A on nie może do Ciebie się przeprowadzić?

- Kurwa, nie, on mówi, że ma tam pracę. Ja tutaj też mam swoje sprawy, i wolę Warszawę.

- Hmm.. a co Ci sie nie podoba w Gdańsku, ja się zastanawiam nad studiami, Gdańsk, Wrocław...

- Kurwa, TO OKROPNA WIEŚ. Wiadomo, w wakacje jest super, kolorowo, zabawy. Ale po wakacjach...

- ... he? nie ma tam kina, rozrywki

- DOKŁADNIE. KURWA.

 

#3

Przyszły dziewczyny z innej imprezy, w BUW. Jedna wystrojona jak na dyskotekę, błyskotki itd. Druga ubrana jak do szkoły, licealnie, porządnie, grzecznie.

- Och, dziewczynki, ale zupełnie odmiennie wyglądacie.

- (dyskotekowa) Dzięki

- (licealna) Dzięki

- He he, ale mnie chodzi o to, że na imprezie bliżej pasowałby ten dyskotekowy. Licealny nie.

- (licealna) Co z tego, tak mi wygodnie i już

- (ja w myślach) Tak trzymać, nie poddawaj się prsji.

 

#4

Kochany R., wszystkiego dobrego z okazji 32 urodzin.

Urodziny miał po północy w sobocie, więc załatwiłam mu tort, prezenty, osobny pokój. Parę osób śpiewało na migi Sto lat.

Wielka szkoda, że nie mogłam tego dochować w tajemnicy przed R. - parę wpadek, z czego większość nie z mojej winy. Ale mam nadzieję, że R. będzie miło wspominał urodziny x;)

 

cdn. (sorry za przerwę, Dzidzię mam, a R. na urlopie, więc nie ma kiedy usiąść i napisać)

06:02, w-swiecie-gluchych , Z cyklu rozmów
Link Komentarze (1) »
środa, 11 lutego 2009

1-2 tygodnie temu (hej, tak szybko mija czas, hej!) w końcu doszłam na spotkanie studentów PJM na UW (studia podyplomowe PJM - szczegóły TUTAJ).

Gadają ludzie, migają. To, że jedna, dwie, trzy osoby mówiły, bardzo mnie raziło. Uzasadnienie odpuszczę.

Wtedy M. (CODA) do Nas się pochyliła i miga ukradkiem. Treść brzmiała mniej więcej tak "Wiecie co, obok nas, nie PATRZCIE, siedzi taka kobieta. Opowiadała drugiej, że miała głuchych sąsiadów, że tak rozmawiamy(?) Wyraża się o nich w dobrym tonie, pozytywnie. Jej syn chciał się do nas odwrócić (bo siedzi plecami do nas), ale jego matka go strofowała, mówiąc, że nieładnie tak podsłuchiwać. I pytała się go, czy on by chciał, żeby jego podsłuchiwano, przysuwając się z uszami." Skończyła relację z megauśmiechem.

My wysłuchaliśmy też z megauśmiechem x:)

Wniosek? Istnieją ludzie, którzy nas nie traktują jak dziwadeł x:)

Moja uwaga? Szkoda, mała szkoda, ale szkoda, że tylko ludzie, którzy na co dzień widywali Głuchych, i widzieli, że są normalnymi ludźmi - mogą powiedzieć o Nas pozytywne rzeczy. Ludzie, którzy nigdy Nas nie widzieli, albo przelotnie - traktują nas jak dziwnych, niepełnosprawnych ludzi... Ehh...

10:52, w-swiecie-gluchych , Z cyklu rozmów
Link Komentarze (4) »
wtorek, 03 lutego 2009

Zapomniałam jeszcze dodać.

J: Jestem dumna, że jestem Głucha, i chcę to wszczepić dziecku

B: o właśnie, czytałam ten artykuł <łapie się za głowę> JAK TAK MOŻNA? To jest OBURZAJĄCE! BYĆ Z TEGO DUMNYM!!! To się w głowie nie mieści!!!

...

J: Istnieje wychowanie dwujęzyczne, dwukulturowe...

B: Co to jest, nie wiem o czym mówisz, i

...

 

Dobrze, że dziś jej tam nie było, jak przyszłam. Zobaczymy, co będzie w środę, moja ostatnia tam wizyta w tym miesiącu, uff (szczegóły w poprzedniej notce x:P)

01:24, w-swiecie-gluchych , Z cyklu rozmów
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 stycznia 2009

To była straszna rozmowa. I ja uparta, i ona uparta.

Ona? Nie wiem, ile ma lat, 50? 60? Mnie się wydaje nie do zdarcia, jak byłam mała, już ją znałam, i wyglądała tak samiutko jak teraz. Jest głucha (tak mówi), i mówi dobrze (ja nie wiem, nie słyszę, ale ona tak mówi)

Jak zwykle, spróbuję tu zrekonsturować dialog, jaki był wczoraj...

A zaczęło się od tego, że przyszłam do PZG wczoraj nieco po 16:00, bo na 17:00 byłam umówiona z Mamą tam. Podeszła do mnie babka(b), i mówi, że leci film "W uchu cisza", z Marlee Matlin (słynną głuchą amerykańską aktorką, która dostała Oskara). Że go przyniosła, leci na C+ na wideo, żeby oglądać. I opisała tak:

b: To jest film o rodzinie, matka głucha, znasz tą aktorkę, ojciec słyszący, wzięli ślub, urodziło im się dziecko. Ojciec chce, aby go zaimplantować, żeby słyszało, matka nie chce, bo nie będzie miała (tutaj mina bardzo ironiczna) więzi z dzieckiem. To jest BARDZO GŁUPIE (-> ciężko powiedzieć, co głupie, ona, czy to myślenie, ale na pewno chodziło jej o matkę)

Poszłam do świetlicy, obejrzałam kawałek. Ciekawy film. Wspomnienia z małżeństwa przeplatają się z aktualną sytuacją w sali sądowej, na której rodzice walczą o przyznanie praw do opieki nad dzieckiem. Jak Mama przyszła, wyszłyśmy na korytarz i tam usiadłyśmy.

Podeszła znów ta babka. A mnie naszło i...

Ja: A wiesz co, ja nie mam zamiaru przerabiać swojego dziecka na słyszaka, nie będę go rehabilitować!

b: <oczy wyłupiaste, mina zszokowana> Jak tak można?!

Ja: Skupię się na języku migowym, potem pouczę go języka polskiego PISANEGO

b: Czy Ty masz jakiekolwiek pojęcie, jak Ciebie uczyła Mama i ja? Jak miałaś 2 lata, już umiałaś czytać! Czytanie najważniejsze! Co z tego, że macie matury, jak ja dostaję smsy od ludzi głuchych z maturą, to ledwo to rozumiem! 

b: I jeszcze jedno. My żyjemy w świecie, gdzie jest więcej słyszących, i trzeba się do nich dostosować! Słyszącym nie przeszkadza to, że nie słyszysz, że słabo mówisz, ale jak zobaczą, jak piszecie, to...

Ja: <próbując wtrącić> Ja przecież chcę go nauczyć czytać i pisać... <jak mi przerwała>

b: Głusi w ogóle nie potrafią myśleć! Ale muszę przyznać, że ja, jako głucha, chętniej pomogę głuchym, którzy czegoś nie zrozumieją. Jak słyszący czegoś nie zrozumieją, to nie mam do nich cierpliwości. Tylko do głuchych.

Ja: <phi!>

b: Najbardziej nie znoszę, jak słyszący do mnie mówi, że wie o czymś lepiej ode mnie, że narzuca mi poglądy, itd. Ale ja jestem głucha, i <tu w domyśle> powinnaś mnie słuchać

Ja: Nie rozumiem, o co CI chodzi. Ja mówię, że będę go uczyć języka polskeigo pisanego, czytania, ale będzie MIGAĆ!

b: Migowy NIE! Ja nie mam nic przeciwko głuchym, naprawdę, ale ja dobrze mówię, i dobrze się czuję w świecie słyszących. Jak mnie ostatnio pytali, gdzie dobrze się czujesz, odpowiedziałam, że w obu światach. Żeby zaprzyjaźnić się z głuchymi, muszą <coś tam, nie pamiętam, ale dalej to, co mówiła, mnie już zaszokowało> a żeby zaprzyjaźnić się ze słyszącymi, ONI MUSZĄ BYĆ WYBITNIE INTELIGENTNI! A Ty dlaczego chcesz zrobić coś takiego dziecku? Musi czytać!

Ja: Będzie czytać! A chcę go uczyć migowego, bo to jest nasza kultura!

b: Co? Kultura? Co Ty mówisz? Mówisz niegramatycznie!!!

Ja: <Powtórzyłam>

b: Ach, to gramatycznie... no i co z tą kulturą?

Ja: Do kultury należy język migowy... historia... zachowania... doświadczenia!

b: O nie, nie, nie. Ja nie mam nic przeciwko głuchym <powtarza się>. Może załóż Państwo Głuchych? Pójdziecie szukać pracy ze słyszącymi, zapytają Cię: obywatelstwo - polskie? język - polski? A potem zobaczą Wasze podanie i będą się śmiali.

Ja: <prawie chciałam ją zabić>

b: Myślisz, że w Ameryce głusi mają jak w niebie? Słuchaj! Mój MĄŻ (bardzo to podkreśliła MĄŻŻŻŻ) korenspondował z profesorem z Ameryki, ten zaprosił MOJEGO MĘŻA na wykłady coś o społeczeństwie żydowskim. Wysłał mu coś <nie zrozumiałam, co migała>, mój MĄŻ zaczął to tłumaczyć na polski. Ale postanowił dać to tłumaczowi przysięgłemu, aby ten przetłumaczył w sposób profesjonalny.

Ja: <zastanawiam się, o co tu chodzi>

b: Po 4 dniach tłumacz ZADZWOOONIŁ (telefonem, hm?), i powiedział "Bardzo przepraszam, nie mogę tego przetłumaczyć, to jest bez ładu i składu". Rozumiesz to?!

Ja: Ehh.. <ręce mi opadały. Jak groch o ścianę>

b: Ja wiem, głuche dzieci głuchych rodziców są naprawdę uparte. Nie da się ich przekonać! A przecież jestem głucha <<a więc niby swoja...>>

Ja: <powtarzam, że nie chcę tylko przerabiać na słyszaka>

b: To załóż Państwo Głuchych <ehh powtarza>

Ja: Widzę, że jesteś uparta

b: A ja widzę, że myślisz jak w ciemnogrodzie

Ja: Sądzę, że TY!

Tą rozmowę kilka razy próbowała przerwać Mama, ale baba tak zawzięcie machała rękami, że po prostu nie dało się x;)

Kilka minut przerwy.

Podchodzi do mnie znowu i znowu mówi "Ja nie mam nic przeciwko głuchych, nie lubię, jak słyszący mnie pouczają, ale głuchego wysłucham". 

Hmm.. tyle pamiętam, i tyle zinterpretowałam x;)

09:58, w-swiecie-gluchych , Z cyklu rozmów
Link Komentarze (8) »
piątek, 09 stycznia 2009

W okresie listopada i grudnia, nic się nie działo w świecie Głuchych.. to znaczy, w moim świecie, niczego do pisania nie miałam...

W końcu wczoraj poszłam do swojego klubu Mazowsze. Ależ było rozczarowanie, że mimo późnej pory, zastałam tylko prezesa klubu i jego narzeczoną. Eh, nikt nie przyjdzie, bo zimno!? Jaka szkoda...

Wtedy nagle napływali pojedynczo ludzie, i jedna para... I wreszcie pogadałam sobie z ludźmi. 

Gdy klub został zamknięty, poszliśmy do KFC. Tam tyle tematów do rozmowy było...

G: Hej, a wiesz, że tak samo migamy "klasówka", "normalnie", "..."?

Ja: No tak, tak samo  jak jest przy pisowni "zamek" - znam jego 3 znaczenia (tu przedstawiłam)

M: A wiesz, że można inaczej migać "normalnie" (tu pokazuje)

Ja: Faktycznie, znam też ten znak...

M: Jednak oba używamy, bo to zależy od kontekstu...

Ja: Taa, zawsze tu jest kontekst. Wiesz, denerwuje mnie, że ludzie sądzą, że PJM jest dużo uboższy od języka polskiego, bo nie ma znaków do zawodów specjalistycznych, np. medycyny, biologii, prawa... A według mnie, nie ma tych znaków tylko dlatego, że nie ma za dużo Głuchych, którzy by się tym zajmowali. Gdyby było ich więcej i rozmawiali między sobą, na pewno wymyślą nowe znaki.

Tutaj pomyślałam, że w międzynarodowym języku, albo w solidnie zbadanym ASL (amerykańskim), prawdopodobnie są znaki do specjalistycznych zawodów.

G: A może mi powiedz, jak po polsku brzmią znaki: ... (kilka znaków pokazał)

Ja: Własnie, niektóre można opisać paroma słowami, jedno jednym słowem, a kilka - w ogóle nie do opisywania. I to własnie świadczy o bogactwie PJM! Czy to nie wspaniale? Że j. polski się chowa, a słyszaki tak się tym puszą...

M: Taa, i jak dobrze jest rozmawiać o migowym.

Ja: A czy rozmawiasz o tym z mężem? Bo ja ze swoim narzeczonym nie rozmawiam o tym, i mi tego brakowało.

M: Niee... lubię o tym gadać, ale w Waszym gronie. Z mężem rozmawiamy o problemach w pracy, o życiu  ogólnie.

Ja: Ja podobnie...

...

G: Co z edukacją w PJM?

Ja; (wyłuszczam sprawę z doktoratem Małgosi Czajkowskiej-Kisil) i wiesz, jak wreszcie to opublikuje, to będzie jedynym ale i najlepszym podręcznikiem do PJM. Na tym mogą się opierać nauczyciele. Tylko, jak sobie to wyobrażę, jest to trudne. Bo trzeba będzie zmienić całą metodykę nauczania dzieci głuchych, począwszy od programu, aż po zmianę nauczania języka polskiego na nauczania języka polskiego JAKO OBCEGO. Do tego nowe przedmioty, typu Wiedza o Kulturze Głuchych, Historia Głuchych. Taa.. nie widzę, żeby to ruszyło szybko, może za 10 lat? I nauczyciele myślący stereotypowo, oralistycznie.. ehh..

Wszyscy: mhm...

Ja: Ale za to moje dziecko to ZOBACZY x:)

Wszyscy: :)))

...

I rozmawiałam z koleżanką o ciąży, obie urodzimy w lipcu. Dowiedziałam się, że jedna z obrzydliwych bab już urodziła w poniedziałek. Powiedziałam w takim razie - jeśli wszystkie nasze dzieci będą głuche, to będą chodzić do jednej klasy! Mam nadzieję, że dziecko tej obrzydliwej baby nie będzie takie jak ona, chociaż to wątpliwe.

Druga moja znajoma urodziła 2 tygodnie temu, powiedziała, że zbadali córce słuch, i był w porządku, ale jeszcze się zobaczy na powtórnych badaniach za 3 miesiące.

Jaka szkoda, że nie ma ŻADNEJ GWARANCJI, że głucha para będzie miała głuche dziecko x:(( Jak sobie pomyślę o dziecku, to myślę "Proszę, bądź głuche, proszę, proszę"

Wtedy temat zszedł na tłumaczy PJM, i sobie mówię "Nawet jak będzie słyszące, tak go wyszkolę w PJM, że jak zechce zostać tłumaczem, to będzie zarabiał 100zł na godzinę! Yeah!"

No zobaczymy... z tym PJM, edukacją i moim dzieckiem x:)

12:21, w-swiecie-gluchych , Z cyklu rozmów
Link Komentarze (2) »
środa, 22 października 2008

Jaka jestem dumna z moich głuchych znajomych. Są twarde. A realia jakie są, każdy widzi.

Magda na przykład pracuje przy komputerze. Często jej proszą o dodatkową pracę, nadgodziny. Stawia się jednak i pyta o dodatkową kasę za dodatkowe godziny. Jak nie dają, nie podejmie się tego. 

Weronika w kasach pilnuje przerw. I jak nadchodzi pora przerwy, pokazuje menadżerce znak przerwy, to jest skrzyżowanie rąk w powietrzu. Zwykle menadżerka odmawia, kręcąc głową (o ile w końcu spojrzy w jej stronę). Mimo to Weronika stawia informację "Ostatni klient" i po obsłużeniu, odchodzi na przerwę.

Z dalszej treści rozmów wynika, że pracodawcy niechętnie zatrudniają więcej niż 2 głuchą osobę naraz na jedno stanowisko w jednej sali (pokoju), nie dotyczy to oczywiście pracy w supermarketach - "bo mogą migać, zdekoncentrować się, albo przeszkadzać komuś, i spadnie wydajność". Tak, wiem, łatwo w ten sposób skupić się na pracy, jak nikt nie przeszkadza, tzn. dźwięki nie przeszkadzają. Jednak czy to nie dyskryminacja? Nie zatrudniać więcej migających, bo BĘDĄ ZE SOBĄ ROZMAWIAĆ. A słyszącym wolno rozmawiać? Tylko dlatego, że wtedy mają i tak wolne ręce do pracy?...

Wszyscy się też spotykają z pytaniami słyszących "A o czym to rozmawiacie, powiedzcie, przecież nie rozumiem!" A czy my, Głusi, rozumiemy co mówią słyszący między sobą? NIE. I nie możemy wnikać i tak, bo i tak często nie zrozumiemy odpowiedzi, albo dają fragment, streszczenie, albo po prostu nas zbywają.

Jeszcze jedno. Gdy Dyr chce udzielić nagany, musi to zrobić pisemnie, bo ciężko czytać z ust krzyczącego faceta, czy kręcącego się. A przy pisaniu stonuje się jakoś, nie? Opowiadała mi jedna z nich (nie pamiętam, która), jak to Dyr rzucał w jej stronę zapisaną kartkę z krzykami (kulfony, wielkie litery), i tak 3 razy, ponieważ tamta osoba kwitowała to wzruszeniem ramion. W końcu dał spokój. 

Taa.. ciężko się z nami, Świadomymi, żyje, jeśli się chciało tylko Nas wyzyskiwać... 

Ot!

01:15, w-swiecie-gluchych , Z cyklu rozmów
Link Komentarze (1) »

[Księga gości]

statystyka Serial internetowy dla głuchych ZOBACZYĆ CISZĘ
=\